Dziesiąty rekordowo ciepły miesiąc z rzędu

Zdjęcie tytułowe

Poprzedni miesiąc okazał się najcieplejszym marcem w historii pomiarów. Sam w sobie nie byłby to może powód do niepokoju, jednak to już dziesiąty miesiąc z rzędu, gdy odnotowano rekordową temperaturę. Utrzymanie się tego trendu przyniesie poważne problemy dla naszej planety.

Jak ciepły był marzec?

Niedawno informowaliśmy o najcieplejszym lutym w historii pomiarów. W marcu padł kolejny rekord. Wiele wskazuje na to, że trend ten szybko się nie zatrzyma.

Z perspektywy mieszkańców naszego kraju marzec niekoniecznie mocno odbiegał od średniej z ostatnich lat. Zdarzały się, zwłaszcza w jego końcówce, cieplejsze dni, ale było też sporo zimniejszych. To jednak tylko pogoda w konkretnym miejscu na świecie.

Niepokojące zmiany klimatu widać po uśrednieniu temperatury z całego miesiąca ze wszystkich stacji pomiarowych na planecie. Tutaj po raz dziesiąty z rzędu padł rekord.

Jak raportuje Copernicus Climate Change Service, globalna średnia temperatura w marcu wyniosła 14,14°C i pobiła dotychczasowy rekord z 2016 roku o 0,1 stopnia. Niewiele? Porównajmy więc ze średnią przedindustrialną (dokładnym punktem odniesienia są lata 1850-1900). Tutaj różnica wynosi aż 1,68°C.

Co oznacza wzrost globalnej temperatury powyżej 1,5 stopnia?

Chociaż denialiści klimatyczni mogą bagatelizować sprawę, twierdząc że wzrost temperatury o trochę ponad półtora stopnia Celsjusza to wciąż mało, problem jest poważny. Mówimy w końcu o średniej globalnej, co oznacza, że w niektórych miejscach zmiany mogą być ledwo odczuwalne, ale w innych anomalie wynoszą po kilkanaście i więcej stopni różnicy. Skutkiem tego jest m.in. topnienie lodowców, dotkliwe susze i fale nieznośnych upałów.

Wśród ekspertów panuje konsensus co do przyczyny zmian klimatycznych, za którą zgodnie uznawana jest działalność człowieka, a konkretnie wzrost emisji gazów cieplarnianych. Zgodnie z założeniami Porozumienia Paryskiego z 2016 roku, ludzkość miała dążyć do ograniczenia tych emisji, aby nie przekroczyć 1,5°C w porównaniu ze średnią sprzed epoki przemysłowej.

Dlaczego jako górną granicę wskazano akurat półtora stopnia? Ponieważ jest to w miarę bezpieczna odległość od poziomu +2°C, który oficjalnie uznaje się za próg kataklizmu. Po przekroczeniu dwóch stopni w skali globalnej gwałtownie nasilą się ekstremalne zjawiska pogodowe, niebezpiecznie wzrośnie poziom mórz, nastąpi łatwiejsza i szybsza emisja cześci chorób, pojawią się istotne problemy z produkcją żywności, a niektóre z obecnie zamieszkanych terenów nie będą się już do tego nadawać.

Średnia globalna temperatura dla ostatnich 12 miesięcy – w tym dziesięciu rekordowych – była o 1,58°C wyższa niż w czasach przedindustrialnych.

Autor: Paweł Pałasz

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *