Europejski Zielony Ład – co to takiego i dlaczego wywołuje protesty rolników?

Zdjęcie tytułowe

Jeszcze do niedawna o istnieniu czegoś takiego, jak Europejski Zielony Ład, wiele osób mogło zwyczajnie nie wiedzieć. To się jednak powoli zmienia na fali ogromnych protestów rolników, jakie przetaczają się przez całą Unię Europejską i właśnie dotarły do Polski. Warto zatem wyjaśnić, co naprawdę kryje się pod pojęciem Europejskiego Zielonego Ładu i dlaczego wywołuje tak wiele kontrowersji.

Co oznacza Europejski Zielony Ład?

Zainaugurowana w 2019 roku polityczna inicjatywa Europejskiego Zielonego Ładu jest jedną z głównych przyczyn, dlaczego europejscy rolnicy protestują. Czy rzeczywiście mają powód?

Podstawowy cel tej inicjatywy to transformacja Unii Europejskiej w nowoczesną, konkurencyjną oraz zasobooszczędną gospodarkę. Najważniejszym założeniem jest osiągnięcie zerowego poziomu emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku.

Komisja Europejska zapowiedziała przegląd każdego istniejącego prawa pod kątem wpływu na klimat i wprowadzenie nowych przepisów, a także określiła 10 priorytetów:

  1. Neutralność klimatyczna.
  2. Zamknięty obieg ekonomiczny.
  3. Renowacja budynków.
  4. Brak zanieczyszczeń.
  5. Bioróżnorodność ekosystemów.
  6. Zrównoważone rolnictwo i zdrowa żywność.
  7. Zrównoważony transport.
  8. Dofinansowania dla potrzebujących regionów.
  9. Innowacje, rozwój i badania.
  10. Dyplomatyczna reprezentacja poza UE.

Dążenie do osiągnięcia jak najmniejszej – najlepiej zerowej – emisji gazów cieplarnianych jest koniecznym działaniem, aby ograniczyć dalsze ocieplanie się klimatu, które przyczynia się do zmniejszania dostępności wody i plonów, a także powoduje coraz częstsze susze, fale upałów czy pożary lasów oraz utratę bioróżnorodności. Do działań Unii Europejskiej w tym zakresie krytycznie podchodzą jednak rolnicy, na których nakłada się coraz więcej ograniczeń i obowiązków.

Dlaczego rolnicy protestują przeciw Zielonemu Ładowi?

Jedną z najczęściej krytykowanych strategii Europejskiego Zielonego Ładu jest pomysł ugorowania części gruntów, czyli wyłączenia ich z rolniczego użytkowania. Norma GAEC 8 zakłada, że 4% ziemi należących do gospodarstw powyżej 10 ha powinno pozostawać odłogiem. Ugorowanie gruntów niesie za sobą pewne korzyści – ziemia ma szansę regeneracji, a pojawiające się na niej dzikie rośliny oraz owady, ptaki i inne zwierzęta zapewniają potrzebną bioróżnorodność. Inaczej patrzą na to jednak rolnicy, którzy wskazują na wynikający z tego spadek produkcji i dochodów.

Wiele wątpliwości budzi również strategia „Od pola do stołu”, zakładająca redukcję stosowania chemicznych pestycydów o 50% do roku 2030. Tego rodzaju środki są bardzo szkodliwe dla organizmu. Mogą powodować zapalenie skóry i problemy z układem nerwowym, a nawet zwiększyć ryzyko chorób nowotworowych. Pestycydy są zagrożeniem także dla zwierząt, np. pszczół. Rolnicy twierdzą jednak, że takie przepisy uniemożliwiają utrzymanie produkcji rolnej na obecnym poziomie, a tym samym negatywnie wpłyną na bezpieczeństwo żywnościowe, uzależniając kraje Unii Europejskiej od zewnętrznego importu.

Mała różnorodność biologiczna terenów uprawnych oraz stosowanie szkodliwych substancji w produkcji roślinnej to niewątpliwie kwestie wymagające pilnego rozwiązania. Rolnicy wskazują jednak, że proponowane w Europejskim Zielonym Ładzie strategie tworzą inne, nie mniej poważne problemy.

Ostatnie protesty rolników w Europie Zachodniej spowodowały tymczasowe wycofanie się z opisanych wyżej pomysłów. Komisja Europejska wprowadziła derogacje na normę GAEC 8, dającą rolnikom możliwość skorzystania w tym roku z odstępstwa od ugorowania gruntów.

KE wycofała też projekt ograniczenia stosowania pestycydów w europejskim rolnictwie. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen jednocześnie zapowiedziała, że temat oczywiście pozostaje. Aby móc działać dalej, potrzebny jest szerszy dialog i inne podejscie. Na tej podstawie Komisja mogłaby przedstawić nowy projekt, znacznie bardziej dojrzały, stworzony przy zaangażowaniu zainteresowanych stron.

Ustępstwa ze strony Komisji Europejskiej nie oznaczają, że nie odbędzie się strajk generalny polskich rolników, zaplanowany na trzydzieści dni, począwszy od 9 lutego. Rolnicy będą blokować drogi w całym kraju oraz przejścia graniczne z Ukrainą, protestując przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi i Wspólnej Polityce Rolnej, a także zbyt małym ograniczeniom dla importu płodów rolnych spoza UE.

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *