Zakończyła się akcja gaśnicza w Bieszczadzkim Parku Narodowym

W pożarze Bieszczadzkiego Parku narodowego spłonęło kilkanaście arów suchych traw (Fot. Bieszczadzki Park Narodowy-profil Facebook)
W pożarze Bieszczadzkiego Parku narodowego spłonęło kilkanaście arów suchych traw (Fot. Bieszczadzki Park Narodowy-profil Facebook)

W Bieszczadzkim Parku Narodowym w czwartek po południu wybuchły dwa pożary. Między szczytami Obnoga a Krzemień z ogniem walczyło ponad 100 osób. Akcja gaśnicza prowadzona była zarówno z ziemi jak i z powietrza. Gaszenie pożaru wspierał także śmigłowiec Straży Granicznej. Z helikoptera zrzucono blisko 3,5 tys. litrów wody.

W Bieszczadzkim Parku Narodowym wybuchł ogień w dwóch miejscach. Pożar miał miejsce w połowie drogi pomiędzy szczytami Krzemieniem a Obnogą. Najpierw akcję ratunkową prowadziły służby Bieszczadzkiego Parku Narodowego, które ugasiły pożar na północnych zboczach góry Krzemień, gdzie ogień strawił kilkanaście arów suchych traw.

– Dzisiaj (02.05) w godzinach popołudniowych w rejonie góry Krzemień i na połoninie – w sąsiedztwie góry Obnoga – ugaszono 2 odrębne pożary. Wpierw patrol Służby Parku ugasił jedno zarzewie ognia o powierzchni kilkunastu arów na północnych zboczach Krzemienia około godz. 16.00. Współdziałanie wielu służb przyczyniło się do ugaszenia drugiego zarzewia ognia, który wypalił ponad 1 ha powierzchni suchych traw połoninowych na północnych stokach Bukowego Berda. I znów niezbędne okazały się tłumice. Ten pożar ugaszono ok. godz. 17.20. Do akcji zadysponowano także śmigłowiec – poinformował Bieszczadzki Park Narodowy.

Akcja gaśnicza prowadzona była w wyjątkowo trudnych warunkach. Brało w niej udział wiele różnych służb, jak Nadleśnictwo Stuposiany, GOPR, Państwa Straż Pożarna, Straż Graniczna oraz strażacy z OSP z terenu Powiatu Bieszczadzkiego. W działaniach gaśniczych wykorzystano także drony.

Służba Parku biorąca udział w gaszeniu zabezpieczyła już teren.

Jak donosi Bieszczadzki Park Narodowy, nie wiadomo czy pożary należy ze sobą łączyć. W terenie wiał dosyć silny wiatr. Inaczej jednak niż na Połoninie Caryńskiej, obydwa powstały w miejscach nieudostępnionych turystycznie.

– Wypada nam dalej apelować do turystów o rozwagę i przestrzeganie regulaminu zwiedzania. Zwracajcie także sami uwagę osobom, które schodzą ze szlaków czy palą papierosy. Cały czas jest zagrożenie pożarowe na połoninach. Szlaków pieszych mamy 140 km, dziś na samą tylko Tarnicę z Wołosatego weszło około 2,5 tys. osób. Nie jesteśmy w stanie wszystkich upilnować – czytamy na profilu społecznościowym Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *