Tragiczne wiadomości dla każdego miłośnika przyrody obiegły już całą Polskę – zastrzelony ryś został znaleziony na Pomorzu Zachodnim. Drapieżnik ten należy do najrzadszych i najbardziej skrytych mieszańców naszych lasów, a każdy osobnik jest na wagę złota. Od lat specjaliści zajmują się kosztownym programem introdukcji, który ma na celu przywrócenie stabilnej populacji rysi. Niestety celny strzał potrafi zakończyć życie nie tylko jednego osobnika, a przekreślić szansę na kolejne pokolenia tych dzikich kotów.
Ryś euroazjatycki jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Drapieżnik ten żyje głównie w Karpatach oraz lasach północno-wschodniej, północno-zachodniej i wschodniej Polski. Według najnowszego raportu (2024) populacja rysia w Polsce szacowana jest na 167-370 osobników. Obecnie w Polsce prowadzone są programy reintrodukcji tych drapieżników oraz monitoring przy pomocy obroży telemetrycznych oraz fotopułapek.
To już 11 zastrzelony ryś…
W piątek 7 sierpnia Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze zostało zawiadomione o zalezieniu martwego rysia w rzece Kokna, pod Złocieńcem na Pomorzu Zachodnim. Była to samica, bez obroży telemetrycznej.
W ciele rysicy zidentyfikowano ranę postrzałową oraz wydobyto fragmenty pocisku. Ten śmiercionośny odłamek metalu stanie się kluczowym dowodem w przeprowadzanym śledztwie. Zwierzę znaleziono na terenie dwóch obwodów łowieckich – „Jeleń” i „Cyranka”.

Najbardziej bolesną nowiną dla przyrodników i specjalistów zaangażowanych w proces reintrodukcji jest fakt, iż nie można zaprzeczyć, że samica ta była w trakcie odchowu młodych. „Ciało zastrzelonej rysicy znajdowało się w wodzie. Stan rozkładu ciała był zaawansowany, stąd nie można już było stwierdzić, czy była karmiącą matką. Większość rysic w tym okresie wyprowadziła już swoje młode z gniazd i rodziny się przemieszczają. I właśnie ta niewiadoma boli najbardziej” – tłumaczą eksperci z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego na swoim profilu na Facebooku.
Na miejscu pobrano materiał genetyczny samicy rysia, aby ustalić jej linię genetyczną, powiązania z innymi osobnikami oraz miejsce życia. Od rozpoczęcia procesu reintrodukcji, jest to 11 zastrzelony osobnik tego zagrożonego gatunku w Polsce.

Dlaczego kłusownictwo uchodzi na sucho?
Oficjalnie polskie prawo chroni dziką przyrodę. Zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody oraz Kodeksem karnym, za zabicie zwierzęcia pozostającego pod ścisłą ochroną gatunkową grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. W rzeczywistości jednak wymiar sprawiedliwości niezwykle rzadko sięga po tak surowe środki.
Największym problemem w walce z kłusownictwem pozostaje wykrywalność sprawców. Lasy są ogromne, a dowody zabójstwa zwierzęcia – takie jak łuski po nabojach czy ślady biologiczne – szybko znikają lub są skutecznie zacierane. Większość spraw dotyczących nielegalnego odstrzału chronionych drapieżników (w tym także wilków i niedźwiedzi) jest umarzana z powodu niewykrycia sprawców.
Niestety kiedy już się uda zidentyfikować przestępcę, sądy wydają decyzje abstrakcyjne dla opinii publicznej. Zamiast bezwzględnego więzienia, sprawcy najczęściej kończą z wyrokami w zawieszeniu, symbolicznymi grzywnami lub nawiązkami na cele społeczne. W efekcie w środowisku przestępczym rodzi się niebezpieczne przekonanie, że ryzyko jest minimalne, a strzał do rysia nie niesie za sobą realnych konsekwencji.
„Będziemy walczyć o ustalenie sprawcy. Będziemy wspierać organy prowadzące postępowanie. I nie pozwolimy, by śmierć tej rysicy została zapomniana. Dla niej. Dla jej być może osieroconych młodych. Dla wszystkich rysi, które mają prawo żyć w naszych lasach” – Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze nie pozostawia jednak złudzeń w tej sprawie – oni będą walczyć o sprawiedliwość dla tych cennych drapieżników.

Potrzebne są systemowe zmiany – ryś zagrożony
Tragedia sprzed kilku dni powinna stać się punktem zwrotnym w dyskusji o ochronie polskiej przyrody. W szczególności kiedy w ostatnich miesiącach został utworzony projekt „Uwaga polowanie”, a każdy ma wciąż czas, żeby podpisać petycję sprzeciwiającą się myślistwu. Aby realnie ukrócić proceder kłusownictwa i zapewnić bezpieczeństwo gatunkom chronionym, konieczne są zdecydowane kroki na kilku płaszczyznach.
Jedną z ważnych zmian jest zaostrzenie kar i nieuchronność wyroku dla kłusowników oraz lepsza wykrywalność przestępstw w środowisku łowieckim. Ponadto myśliwi powinni być poddawani obowiązkowym badaniom psychologicznym i okulistycznym, aby nie zdarzały się tak popularne „pomyłki”, które są stałą linią obrony w sprawach dotyczących zastrzelenia chronionego gatunki. Koła łowieckie są organizacjami ceniącymi sobie prywatność. Niestety przez to łatwiej o tragedie. Zrzeszenia te powinny bezwzględnie współpracować z organami ścigania w celu eliminowania osób łamiących prawo ze swoich szeregów, zamiast stosować solidarność grupową.
Zastrzelony ryś to symboliczna porażka całego systemu ochrony przyrody w Polsce. Lata poświęcenia specjalistów, aby przywrócić zagrożony gatunek idą na marne wraz z pociągnięciem spustu przez kłusownika.
Źródła:
Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze – Facebook












