Sto pingwinów przylądkowych we wrocławskim zoo, sto obrączek i nietypowe zadanie naszych opiekunów – zmiana opasek na skrzydle wszystkim osobnikom w stadzie. Obrączki są niczym dowód osobisty – niepowtarzalny układ kolorów pozwala łatwiej rozróżnić ptaki, co pomaga w codziennej opiece nad nimi.
Każdy pingwin ma swoją, różniącą się od pozostałych obrączkę na skrzydle. Ma ona unikatowy wzór kolorystyczny. I tak Lukrecja ma czarną obrączkę, a Barbie racóżowo-biało-różową. Kolor opasek, podobnie jak indywidualny dla każdego osobnika układ plamek na piersi, pozwala opiekunom na rozpoznanie każdego ze stu pingwinów po imieniu – wyjaśnia wrocławskie ZOO.
Obrączki zakłada się na skrzydła, a nie na nogi – stopy pingwinów są słabo widoczne i trudniej byłoby dostrzec opaskę. Pingwinom takie oznaczenie na skrzydle nie przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu.
W najbliższych dniach nowe obrączki dostanie cała setka naszych pingwinów – 51 samców i 49 samic. Samicom obrączkujemy prawe skrzydło (opiekunowie żartują między sobą, że robimy to wedle zasady „women are always right”), a samcom – lewe – podaje ZOO. System identyfikacji jest unikatowy dla każdego zoo, my wymyśliliśmy swój własny. Kolory na opasce każdego z pingwinów wybierają sami opiekunowie – wyjaśnia dalej.
Zakładamy ptakom opaski o identycznym wzorze, co poprzednie – czytamy w komunikacie wrocławskiego ZOO. Każdy pingwin ma przypisane swoje kolory obrączki na stałe. Wymiana spowodowana jest zwykłym zużyciem materiału. Jest połączona ze sprawdzaniem chipa u każdego z pingwinów (to właśnie chip jest najważniejszym sposobem identyfikacji poszczególnych osobników), ważeniem (najlżejsza samica, Eliasz Ćwir, waży niewiele ponad 2 kg, a najcięższe nasze pingwiny mają ponad 4 kg), a także przycinaniem pazurów.











