Historyczne składowiska odpadów w Polsce. Jaworzno i ekologiczny dług przemysłu

Historyczne składowiska odpadów nadal zagrażają środowisku. Przykład Jaworzna pokazuje, jak odpady po dawnym przemyśle wpływają na wodę, glebę i decyzje państwa.

Historyczne składowiska odpadów to nie zamknięty rozdział dawnego przemysłu. To miejsca, które nadal wpływają na glebę, wodę, bezpieczeństwo mieszkańców i decyzje finansowe państwa oraz samorządów. Przykład Jaworzna pokazuje, że odpady złożone kilkadziesiąt lat temu wciąż potrafią być realnym problemem środowiskowym – także daleko poza granicami miasta.

W Polsce coraz częściej mówimy o transformacji energetycznej, gospodarce obiegu zamkniętego i nowoczesnym podejściu do środowiska. Ale pod tą opowieścią o przyszłości leży warstwa, o której mówi się znacznie rzadziej. To dziedzictwo dawnych zakładów przemysłowych, nieuszczelnionych składowisk, porzuconych odpadów chemicznych i terenów, które przez dekady funkcjonowały według zupełnie innych standardów niż dzisiejsze.

Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów jest Jaworzno i składowisko odpadów po dawnych Zakładach Chemicznych Organika-Azot w Jaworznie. To miejsce, w którym przez lata produkowano środki ochrony roślin, w tym substancje dziś kojarzone z poważnym ryzykiem środowiskowym. Według informacji miasta Jaworzna, do 1989 roku w rejonie zakładów mogło zostać zdeponowanych około 200 tysięcy ton odpadów niebezpiecznych.

Wśród nich znajdują się m.in. trwałe zanieczyszczenia organiczne, pozostałości pestycydów oraz produkty ich rozkładu. To nie są odpady, które po prostu „leżą w ziemi”. Część związków może być wymywana przez wody opadowe, przedostawać się do wód gruntowych i dalej do cieków wodnych. W przypadku Jaworzna wskazywany jest kierunek przez Wąwolnicę, Przemszę i Wisłę. Miasto podaje także, że obecność części tych związków rejestrowana jest w wodach Morza Bałtyckiego.

To zdanie brzmi mocno, ale nie powinno być traktowane jako sensacyjny skrót. Ważniejsze jest coś innego: pokazuje ono, że środowisko nie zna administracyjnych granic. To, co przez lata było lokalnym problemem jednego miasta, może stać się elementem znacznie większego łańcucha zanieczyszczeń.

Stare odpady niebezpieczne, nowe rachunki

Problem historycznych składowisk jest szczególnie trudny, bo nie pasuje do prostego schematu odpowiedzialności. Współczesne prawo środowiskowe opiera się na zasadzie, że zanieczyszczający płaci. Tyle że w przypadku wielu dawnych terenów przemysłowych sprawca już nie istnieje, zmieniła się własność, zmieniły się przepisy, a skala problemu została odziedziczona przez obecnych właścicieli, gminy lub państwo.

W praktyce oznacza to, że samorząd często zostaje z problemem, którego sam nie stworzył i którego nie jest w stanie samodzielnie sfinansować. Diagnoza, zabezpieczenie, remediacja, unieszkodliwienie odpadów i monitoring środowiskowy to działania wieloletnie, kosztowne i technologicznie skomplikowane.

Dlatego tak ważne są obecne działania dotyczące wielkoobszarowych terenów zdegradowanych. Program obejmuje pięć szczególnie trudnych lokalizacji: Bydgoszcz, Jaworzno, Tarnowskie Góry, Zgierz i Tomaszów Mazowiecki. W ramach finansowania z Krajowego Planu Odbudowy oraz środków NFOŚiGW samorządy mają otrzymać wsparcie przede wszystkim na badania, kompleksowe oceny stanu środowiska, dokumentację i plany poprawy stanu środowiska. Zestawienie takich miejsc prowadzone jest w ramach ewidencji wielkoobszarowych terenów zdegradowanych, co pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych, lokalnych przypadków.

To jednak dopiero początek. Dokumentacja jest konieczna, ale sama dokumentacja nie oczyszcza ziemi. Nie usuwa odpadów, nie zatrzymuje migracji zanieczyszczeń i nie rozwiązuje pytania, kto finalnie zapłaci za właściwe działania naprawcze.

Najpierw trzeba wiedzieć, gdzie jest problem – historyczne składowiska odpadów

Jednym z najważniejszych wniosków z tej sprawy jest potrzeba rzetelnej identyfikacji historycznych zanieczyszczeń. Bez wiedzy o tym, gdzie znajdują się skażone tereny, jakie substancje są obecne w glebie i wodzie oraz jaki jest kierunek ich migracji, państwo i samorządy działają punktowo, często dopiero wtedy, gdy problem staje się politycznie lub społecznie widoczny.

Tymczasem historyczne zanieczyszczenie powierzchni ziemi ma w polskim prawie określone znaczenie. Dotyczy zanieczyszczeń powstałych przed 30 kwietnia 2007 roku albo wynikających z działalności zakończonej przed tą datą. Państwowy Instytut Geologiczny wskazuje, że starosta dokonuje identyfikacji potencjalnych historycznych zanieczyszczeń i przekazuje wykaz do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Taki wykaz powinien być aktualizowany co dwa lata.

To brzmi technicznie, ale w rzeczywistości dotyczy bardzo praktycznego pytania: czy wiemy, na czym budujemy, gdzie planujemy inwestycje i jakie ryzyka mogą być ukryte pod powierzchnią ziemi?

Bo skażenie, którego nie wpisano do rejestru, nie przestaje istnieć. Ono tylko znika z pola widzenia instytucji i opinii publicznej.

Jaworzno jako lekcja dla całej Polski

Przypadek Jaworzna pokazuje, że ekologiczne dziedzictwo przemysłu nie kończy się wraz z zamknięciem zakładu. Odpady pozostają, substancje chemiczne migrują, a odpowiedzialność rozciąga się na kolejne dekady.

Nie chodzi przy tym o prostą opowieść o winie. Przez wiele lat przemysł funkcjonował według innych norm, a świadomość środowiskowa i wymagania technologiczne były zupełnie inne niż dziś. To jednak nie zmienia faktu, że skutki tamtych decyzji są realne. I że ktoś musi je naprawić. Projekt poprawy stanu środowiska po dawnych Zakładach Chemicznych Organika-Azot.

Dla ekoetos.pl najważniejsze w tej historii jest nie tylko pytanie, ile pieniędzy potrzeba na likwidację historycznych składowisk. Równie ważne jest pytanie, czy państwo potrafi prowadzić długofalową politykę środowiskową tam, gdzie efekty nie pojawią się w jednej kadencji, jednym budżecie i jednym komunikacie prasowym.

Historyczne składowiska są testem dojrzałości państwa. Pokazują, czy potrafimy myśleć o środowisku nie tylko wtedy, gdy problem jest świeży, medialny i łatwy do opisania, ale także wtedy, gdy jest stary, drogi, skomplikowany i niewygodny.

Środowisko pamięta dłużej niż dokumenty

W sprawach takich jak Jaworzno nie wystarczy powiedzieć: „to problem z przeszłości”. Dla gleby, wody i organizmów żywych przeszłość nie jest zamkniętym archiwum. Jest warstwą, która nadal pracuje.

Dlatego Polska potrzebuje pełniejszej inwentaryzacji historycznych skażeń, stabilnego finansowania działań naprawczych i uczciwej rozmowy o tym, kto powinien ponosić koszty porządkowania terenów po dawnym przemyśle. Bez tego będziemy reagować od przypadku do przypadku, zamiast budować system.

Jaworzno nie jest tylko lokalnym problemem. Jest przypomnieniem, że środowisko wystawia rachunki z opóźnieniem. Czasem po kilkudziesięciu latach.

Google News

Bądź na bieżąco. Obserwuj nas w Google News!

Może Cię zainteresować

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Odpady w Nowej Gospodarce

Nowe w kategorii

Wesprzyj nas!

Dołącz do społeczności ekoetos.pl i wspieraj naszą misję! Dzięki Twojemu wsparciu będziemy mogli tworzyć jeszcze więcej wartościowych treści i rozwijać nowe funkcjonalności portalu. Dziękujemy!
Postaw nam kawę na buycoffee.to

Bądź na bieżąco!

Nie lubisz spamu? Świetnie! My gramy czysto. Cenimy Twój czas i nie zasypiemy Cię nieistotnymi wiadomościami.
Zapisz się do newslettera i bądź krok przed innymi!
Historyczne składowiska odpadów w Polsce. Jaworzno i ekologiczny dług przemysłu | ekoetos.pl