Katastrofa we Wkrze stała się przyczynkiem do rozmaitych spekulacji i wyciągania wniosków. Jak podaje WWF Polska, 16 sierpnia Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie przekazał informację, że zanieczyszczenie rzeki Wkry może być spowodowane zalaniem intensywnymi opadami deszczu, a następnie spływem wód z obszarów pól i obszarów torfowych. Czy to słuszna hipoteza?
“Gdy poziom wody w rzece zaczął opadać, woda zalegająca wcześniej na polach spłynęła z powrotem do koryta, niosąc wszystko, co na nich zalegało, m.in. cząstki torfu. Torfy, które dostały się do rzeki, zmieniły zabarwienie wody oraz spowodowały obniżenie w niej zawartości tlenu” – WWF przytacza teorię Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, co komentuje: „Niestety, nie podano, na jakiej podstawie (np. badań składu wody) wysunął takie wnioski”.
Jak tłumaczy organizacja WWF, w Polsce jest wiele rzek torfowych (m.in Biebrza), które mimo zawartości torfu nie doświadczają spadków tlenu i katastrof z tym związanych. Śnięć ryb i pogorszenia warunków tlenowych nie stwierdzono również na dopływie Wkry – Szkotówce, choć tam woda też wylała na pola.
Przyczyn tego zanieczyszczenia może być wiele i mogły one wystąpić jednocześnie – to m.in.:
- zalegający na polach w znacznych ilościach obornik;
- ogromne ilości nawozów sztucznych czy nawet odpady z ferm drobiu (których w zlewni rzeki Wkry jest wiele);
- spuszczenie nieoczyszczonych ścieków, zarówno przez oczyszczalnie, jak i osoby prywatne;
- spływ wód opadowych z terenów miejskich i przemysłowych;
- wykaszanie brzegów i koryta rzek, które miały miejsce kilka tygodni temu.
WWF Polska od dawna apeluje do gospodarzy wód o porzucenie praktyk wykaszania brzegów rzek, bo pogarszają one tylko i tak zły stan wód w Polsce.
| „Roślinność nadbrzeżna i wodna nie tylko produkuje tlen, ale działa również jak biologiczny filtr, wyłapując zanieczyszczenia wód i ograniczając przedostawanie się ich do wody. Pozbywanie się tej roślinności jest jak wyrzucenie filtra z naszego akwarium. – wskazuje dr Alicja Pawelec Olesińska, Kierowniczka Zespołu Ochrony Rzek i Mokradeł w WWF Polska. |
Według informacji od Zarządu Zlewni, na miejsce nie został wezwany ani powiatowy lekarz weterynarii ani Inspekcja Weterynaryjna, nie zbadano też ciał martwych ryb. Przypominamy, że rozkładające się ciała martwych ryb również stanowią potencjalne niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzkiego. Badania te mogą stanowić ważny dowód w sprawie potencjalnego skażenia rzeki, niewykonanie takich badań nas tych dowodów pozbawia.
„Apelujemy o niewyciąganie pochopnych wniosków do czasu, aż znane będą wyniki badań wody” – prosi WWF w komunikacie prasowym.
WWF Polska jest w kontakcie z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska oraz z nadzorem wodnym. Wnosi o udostępnienie wyników badań wody oraz zbadanie przez inspekcję weterynaryjną ciał martwych ryb.
Zredagowano na podstawie materiału prasowego WWF Polska.












