Unijna dyrektywa „Right to Repair” ma zatrzymać falę elektroodpadów i wymusić na producentach realne ułatwienia w naprawie sprzętu. Po raz pierwszy obowiązek naprawy, także po gwarancji, stanie się europejską normą, a firmy sprowadzające elektronikę spoza UE odczują tę zmianę najmocniej.
Co roku w Europie przedwcześnie wyrzucamy miliony urządzeń, które mogłyby jeszcze działać po prostej naprawie. To nie tylko strata zasobów, ale też ogromny koszt środowiskowy: 35 mln ton odpadów i 261 mln ton emisji CO₂ rocznie. Jednocześnie 77 proc. mieszkańców UE deklaruje, że wolałoby naprawić sprzęt zamiast kupować nowy – ale często nie ma takiej możliwości. Nowa dyrektywa „Right to Repair” ma to zmienić, wprowadzając obowiązek naprawy, dostęp do części zamiennych i wydłużoną ochronę konsumenta. To duży krok w stronę gospodarki o obiegu zamkniętym, ale też poważne wyzwanie dla producentów i importerów.
Naprawa zamiast wyrzucania – nowe obowiązki dla firm
Dyrektywa R2R nakłada na producentów i importerów obowiązek naprawy sprzętu, o ile jest ona możliwa – nieodpłatnie lub za rozsądną cenę i w rozsądnym terminie. To oznacza koniec sytuacji, w których serwis odmawia naprawy, bo „nie ma części” albo „model jest już wycofany”.
Eksperci podkreślają, że szczególnie mocno odczują to niewielkie firmy e‑commerce sprowadzające elektronikę z Chin czy Wietnamu. W świetle prawa to właśnie one są pierwszymi podmiotami wprowadzającymi sprzęt na rynek UE, a więc muszą spełnić wszystkie wymogi dyrektywy.
– W Unii dominuje podejście, że powinniśmy ograniczać produkcję nowej elektroniki i naprawiać to, co już zostało wyprodukowane – mówi Michał Jeleń z kancelarii LEGALLY.SMART. – Dla małych importerów to ogromne wyzwanie, bo będą musieli zapewnić części zamienne i możliwość naprawy nawet przez 5–7 lat po zakończeniu sprzedaży danego modelu.
Dłuższa rękojmia i projektowanie z myślą o naprawie
Nowe przepisy wydłużają rękojmię o dodatkowe 12 miesięcy, jeśli konsument wybierze naprawę zamiast wymiany produktu na nowy. W praktyce oznacza to trzy lata ochrony.
Producenci będą musieli projektować urządzenia tak, aby ich naprawa była możliwa i opłacalna. Koniec z konstrukcjami „na stałe”, klejonymi obudowami czy elementami, których nie da się wymienić bez zniszczenia sprzętu.
Platforma napraw i zakaz utrudniania serwisu
W całej UE powstanie jednolity formularz informacji o naprawie, który pozwoli porównać oferty serwisów. Pojawi się też ogólnounijna platforma z listą podmiotów uprawnionych do naprawy konkretnych urządzeń.
Dyrektywa wprowadza również twardy zakaz praktyk utrudniających naprawę – takich jak blokowanie nieautoryzowanych części czy ograniczanie dostępu do oprogramowania. W ostatnich latach w UE toczyło się kilka głośnych postępowań dotyczących takich działań.
Kogo obejmą nowe przepisy?
Obowiązek naprawy dotyczy sprzętów, które już podlegają wymogom ekoprojektu, m.in.:
- pralek i pralko‑suszarek
- zmywarek
- chłodziarek
- odkurzaczy
- wyświetlaczy elektronicznych
- smartfonów i tabletów
Lista będzie stopniowo rozszerzana o kolejne grupy produktów.
Terminy i sankcje
Dyrektywa weszła w życie 30 lipca 2024 r. Państwa członkowskie mają czas do 31 lipca 2026 r. na wdrożenie jej do krajowych przepisów. W Polsce projekt ustawy jest w konsultacjach.
Przewidziane sankcje:
- do 20 tys. zł za niewykonywanie obowiązków,
- do 40 tys. zł przy ponownym naruszeniu,
- do 2 tys. zł za błędy w formularzu naprawy.
Korzyści dla środowiska i konsumentów
Według Komisji Europejskiej w ciągu 15 lat:
- konsumenci zaoszczędzą 176,5 mld euro,
- przedsiębiorcy – 15,6 mld euro na kosztach produkcji,
- emisje spadną o 18,5 mln ton CO₂,
- zużycie zasobów zmniejszy się o 1,8 mln ton,
- ilość odpadów spadnie o 3 mln ton.
To jeden z najbardziej ambitnych projektów w historii unijnej polityki cyrkularnej -i realna szansa na to, by elektronika przestała być jednorazowa.
Źródło: Newseria












