Pierwszy prąd z polskiej morskiej farmy wiatrowej popłynął do sieci. Greenpeace: to ważny krok dla bezpieczeństwa energetycznego

żarówka farma wiatrowa
W naszych gniazdkach po raz pierwszy popłynął prąd z polskiej farmy wiatrowej na morzu Źródło zdjęcia: Pixabaty

Po raz pierwszy energia elektryczna z polskiej farmy wiatrowej na Bałtyku trafiła do krajowej sieci. Uruchomienie inwestycji Baltic Power otwiera nowy etap rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Greenpeace podkreśla, że to wydarzenie ma znaczenie nie tylko dla transformacji energetycznej, ale również dla bezpieczeństwa i niezależności kraju.

Piątek 10 lipca zapisze się w historii polskiej energetyki jako dzień, w którym do sieci po raz pierwszy popłynęła energia z polskiej morskiej farmy wiatrowej. Inwestycja Baltic Power będzie produkować około 4 terawatogodzin energii elektrycznej rocznie – tyle, ile w ciągu roku zużywają łącznie mieszkańcy Łodzi i Poznania. To także o jedną trzecią więcej niż wyprodukowała w 2025 roku elektrociepłownia Siekierki w Warszawie.

To pierwsza tego typu inwestycja na Bałtyku, jednak w kolejnych latach mają dołączyć do niej następne morskie farmy wiatrowe, zwiększając udział odnawialnych źródeł energii w krajowym systemie.

Komentarz Greenpeace Polska

„Każdy wiatrak, panel fotowoltaiczny i magazyn energii nie tylko daje nam tanią i czystą energię, ale też wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Polski” – komentuje Marek Józefiak, rzecznik i ekspert ds. polityki ekologicznej Greenpeace Polska.

Jak podkreśla Greenpeace, rozwój morskiej energetyki wiatrowej ma kluczowe znaczenie z trzech powodów: zwiększa odporność systemu energetycznego, ogranicza zależność od importowanych paliw kopalnych oraz dostarcza czystą energię potrzebną gospodarce.

„Po pierwsze, rozproszony system energetyczny jest bardziej odporny na ataki – co pokazała choćby wojna w Ukrainie. 90% elektrowni na węgiel i gaz została tam zniszczona. Każdy wiatrak, panel fotowoltaiczny i magazyn energii wzmacniają odporność naszego kraju.

Po drugie, musimy budować naszą niezależność energetyczną, bo elektrownie na węgiel zostaną zamknięte w ciągu najbliższych 10 lat. Jeśli nie zbudujemy w tym czasie OZE, lukę po węglu wypełni gaz – droga energia z importu. Już dziś na import ropy i gazu wydajemy ok. 100 miliardów złotych rocznie. Nie chcemy tej zależności pogłębiać.

Po trzecie wreszcie, morskie elektrownie wiatrowe produkują po prostu czystą energię. A tej potrzebujemy, żeby zachować konkurencyjność w nowoczesnej gospodarce i żeby przetrwać. Bo przecież nie jesteśmy zieloną wyspą, nas też dotykają globalne problemy takie jak susze, powodzie i huraganowe wiatry spowodowane zmianą klimatu.”

Źródło: Greenpeace

Google News

Bądź na bieżąco. Obserwuj nas w Google News!

Może Cię zainteresować

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pierwszy prąd z polskiej morskiej farmy wiatrowej popłynął do sieci. Greenpeace: to ważny krok dla bezpieczeństwa energetycznego | ekoetos.pl