Sztorm Boelo, zwany inaczej Austen, uderzył w miniony weekend w Wyspy Brytyjskie, a następnie przemieścił się na wschód, m.in. nad kraje skandynawskie, Francję czy Niemcy. Ulewy i wichury spowodowały odwołanie rejsów promowych, liczne wypadki drogowe czy lokalne podtopienia. Służby w Europie wciąż walczą ze skutkami sztormu.
Sztorm Boleo sparaliżował część Wielkiej Brytanii
W Wielkiej Brytanii sztorm Boleo przyniósł silny wiatr i ulewy, które objęły m.in. część północnej Anglii i Szkocji. W najbardziej narażonych rejonach wichura uszkodziła infrastrukturę, budynki i komplikowała działania służb ratunkowych.
Według informacji Energy Networks Association przerwy w dostawach prądu dotknęły około 82,6 tys. odbiorców w Wielkiej Brytanii. Niekorzystne warunki utrudniały naprawę sieci energetycznych.
Z poważnymi utrudnieniami mierzył się także transport w Szkocji. Zalanie torów, powalone drzewa, zerwane linie energetyczne sprawiły, że wiele dróg i liniii kolejowych zostało zamkniętych.
W niedzielę w Londynie drzewo przewróciło się na jadący samochód, w wyniku czego zginęła jedna osoba. Tego samego dnia w Szkocji również zginął mężczyzna również przez powalone drzewo.

W Holandii w wyniku silnych podmuchów wiatru drzewo przewróciło się na przejeżdżającego rowerzystę. Mimo podjętej akcji ratunkowej mężczyzna zmarł.
Niebezpieczne warunki panowały również na Morzu Północnym, gdzie statek handlowy zerwał się z kotwicy i zaczął dryfować w niekontrolowany sposób. Są osoby ranne.
Sztorm Boleo uderzył w kraje skandynawskie
Po przejściu przez Wielką Brytanię sztorm Boelo przyniósł silny wiatr i intensywne opady deszczu do południowej Norwegii. Wywołało to lokalne podtopienia w Oslo i okolicach. Norweskie służby zwracały uwagę także na wzrost poziomu morza. Na terenach podatnych na gwałtowne spływy deszczówki możliwe były osuwiska.
Skutki sztormu najbardziej odczuli mieszkańcy nadmorskich miejscowości i pasażerowie promów. Odwołane zostały kursy po Morzu Bałtyckim, m.in. między Danią a Norwegią czy ze Szwecji do Polski.
Na zachodzie Norwegii ratownicy górscy musieli dotrzeć do wzywających pomocy turystów pieszo. Śmigłowcem nie udało się ewakuować tych osób.
Cyklon Manja nad Polską
Po przejściu przez Skandynawię i Niemcy sztorm Boleo, inaczej atlantycki cyklon Manja, dotarł nad Polskę. W wielu regionach Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) wydał ostrzeżenia meteorologiczne przed silnymi podmuchami w niedzielę dla siedmiu województw.
Najtrudniejsza sytuacja panowała w pasie górskim oraz na wybrzeżu. Karkonoski Park Narodowy podjął decyzję o zamknięciu kładek przy Wodospadzie Kamieńczyka – spadające ze ścian skalne odłamki stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla życia turystów.
Cyklon Manja przyniósł pierwszy poważny atak zimy w górach. W wysokich partiach Tatr i Beskidu Żywieckiego opady deszczu przeszły w śnieżyce. Podnosi to zagrożenie lawinowe. W Tatrach prognozowany jest przyrost pokrywy śnieżnej o ponad 10–12 cm.
Strażacy interweniowali kilkaset razy w całym kraju. To nie jest zwykłe jesienne załamanie pogody. Układ niżowy o charakterze cyklonalnym wywołał silne zjawiska pogodowe w Europie.
Prognoza pogody na najbliższe dni dla Polski
Cyklon Manja zaczął wygasać w poniedziałek 26 października. Jednak atlantycka cyrkulacja strefowa utrzyma się jeszcze kilka dni, przynosząc przelotny deszcz i wysokie, jak na koniec października, temperatury w dzień.

Meteorolodzy wskazują jednak na gwałtowną zmianę pogody na przełomie października i listopada. Nad wschodnią Europą rozbuduje się antycyklon (układ wysokiego ciśnienia). Wyż ten spowoduje spadek temperatury, nocne przymrozki, a nawet całodobowy mróz w górach.












