20 października obyło się pierwsze posiedzenie specjalnej podkomisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Dyskusja ogólna dotyczyła rządowego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi (druk nr 3029) oraz przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi (druk nr 3032) – donosi Fundacja Viva!.
Fundacja Viva! przyłączyła się do innych organizacji, które wyrażają zaniepokojenie zaproponowanymi zmianami w prawie, zwanymi potocznie jako lex smród.
Projekt ustawy przewiduje, że działalność rolnicza prowadzona zgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki nie będzie traktowana jako nadmiernie uciążliwa. Rolnicy zostaliby również zwolnieni z odpowiedzialności za zakłócanie ciszy nocnej podczas prac polowych, a nabywcy nieruchomości wiejskich musieliby potwierdzić na piśmie, że są świadomi niedogodności związanych z sąsiedztwem gospodarstw rolnych.
W uzasadnieniu rządowego projektu ustawy oraz w prezydenckim projekcie ustawy przytaczane są argumenty o ochronie produkcji rolnej, w tym zwierzęcej ze względu na bezpieczeństwo żywnościowe kraju:
„Głównym celem projektowanej ustawy jest systemowe wzmocnienie ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi oraz ograniczenie tzw. konfliktów sąsiedzkich wynikających m.in. z postępującej urbanizacji obszarów wiejskich. Ochrona rolniczych funkcji produkcyjnych wsi ma znaczenie nie tylko dla gospodarstw rolnych, ale także dla bezpieczeństwa żywnościowego państwa, utrzymania miejsc pracy na obszarach wiejskich, sukcesji pokoleniowej, stabilności inwestycji rolniczych oraz zachowania ciągłości produkcji zwierzęcej. Należy podkreślić, że działalność rolnicza nie jest zwykłą działalnością gospodarczą, lecz działalnością o szczególnym znaczeniu publicznym, powiązaną z produkcją żywności i odpornością państwa na kryzysy”.
Czytamy też o domniemaniu prawnym, że immisje wywołane prowadzeniem działalności rolniczej mieszczą się w granicach przeciętnej miary, o ile taka działalność jest prowadzona zgodnie z właściwymi przepisami i zasadami prawidłowej gospodarki rolnej.
Oba projekty nie zawierają doprecyzowania, co dokładnie oznacza taka prawidłowa gospodarka rolna. W uzasadnieniu do ustawy rządowej pojawiawia się wskazanie: działalność [rolnicza] jest prowadzona (…) odpowiedzialnie, w sposób jak najbardziej zrównoważony, tak aby jej wpływ na środowisko był zminimalizowany, a także aby oddziaływanie na otoczenie prowadzenia tej działalności było jak najmniej uciążliwe. Ziemia czy zwierzęta są bowiem podstawowym warsztatem pracy rolnika, dlatego nie może on sobie pozwolić na degradację gleby czy niezachowywanie dobrostanu zwierząt. Dbałość o środowisko naturalne i przyrodę jest zatem wpisane w normalną działalność rolnika.
Problem polega na tym, że rzeczywistość wsi jest dużo bardziej złożona, a sami mieszkańcy wsi protestują przeciwko rolnictwu w skali przemysłowej, a coraz częściej zamiast rolników mamy do czynienia z wielkimi inwestorami, którzy wykorzystują luki prawne, aby zmaksymalizować zyski kosztem mieszkańców, zwierząt i środowiska. Dobrym przykładem jest chociażby społeczność miejscowości Beznatka w Wielkopolsce, ale jest też wiele innych.
W raporcie „The Chicken Trap”, który opublikował ostatnio AGtivist przedstawiony jest szokujący obraz rynku drobiu w Unii Europejskiej.
- Zaledwie 15 gigantycznych firm kontroluje niemal połowę całego rynku przetwarzania drobiu w UE. Lokalne, niezależne fermy rodzinne to w wielu przypadkach marketingowa fikcja – system jest potężnie zindustrializowany i scentralizowany. Większość tych firm (12) to firmy prywatne, niezwiązane z rolnictwem.
- Polska zajmuje centralne i kluczowe miejsce, ponieważ jest największym producentem drobiu w całej Unii Europejskiej, odpowiadając za ponad 21% unijnej produkcji.
- Mali rolnicy tracą znaczenie: Mniejsze fermy (utrzymujące od 1 000 do 10 000 ptaków) stanowią aż 92,3% wszystkich ferm brojlerów w Polsce, ale kontrolują zaledwie 0,9% krajowego stada.
W kontekście tych danych zadajemy pytanie, czy proponowane zmiany prawne będą wspierały bezpieczeństwo żywnościowe, czy raczej zwiększanie eksportu i pomnażanie zysków zagranicznych korporacji. Dane dotyczące produkcji zwierzęcej w Polsce dowodzą:
- Z wyjątkiem 2021 r. w którym nasiliło się wystąpienie grypy ptaków i trwały ograniczenia dotyczące COVID-19), w Polsce od lat jest notowany trend wzrostowy produkcji zarówno mięsa jak i żywca drobiowego.
- Według danych MRiRW W 2025 r. wyeksportowano 599 049 ton mięsa i podrobów drobiowych o wartości 5 028 626 458 zł. W 2020 r. wartość eksportu tej grupy wynosiła 1 482 003 468 zł.
- Według Krajowej Rady Drobiarstwa Polska eksportuje już 60 procent produkcji drobiu i 40 procent jaj.
- Produkcja wołowiny w Polsce także ukierunkowana jest przede wszystkim na eksport, który stanowi ok. 70% produkcji. W 2021 r. polski eksport wołowiny ukształtował się na poziomie 371,6 tys. ton o wartości 1 583,3 mln euro. (MRIRW).
Nie zapominajmy o dobrostanie zwierząt. Ten projekt ustawy wspiera de facto chów w skali przemysłowej, który jest źródłem zanieczyszczeń wody, powietrza i gleby, ale również ogromnego cierpienia zwierząt takich jak kury, świnie czy krowy, które zamknięte w klatkach i oborach, nie mogą realizować swoich naturalnych potrzeb. W razie powodzi, pożaru czy awarii prądu odłączającej wentylację praktycznie nie ma szans na ratunek dla tych zwierząt – podsumowuje Viva!.
Apelujemy do posłów i posłanek oraz wszelkich decydentów – stańcie po stronie mieszkańców wsi oraz zwierząt, a nie wielkich korporacji – podała Viva!.
Źródło: Fundacja Viva!












