Badacze z Instytutu Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego, we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu w Uppsali, od ponad 40 lat monitorują populację muchołówki białoszyjej (Ficedula albicollis) na Gotlandii. To jeden z najdłużej prowadzonych programów monitoringu ptaków w Europie dostarczający unikatowych danych o wpływie zmian klimatu na procesy biologiczne.
Projekt OPUS 20, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki i realizowany pod kierownictwem dr hab. Anety Arct („Krótkie i długoterminowe konsekwencje temperatury otoczenia na rozwój i dostosowanie ptaków wróblowych”) koncentruje się na wpływie zmian klimatu na biologię rozrodu muchołówki.
Dzięki długoletnim badaniom monitoring stał się jednym z kluczowych źródeł wiedzy o tym, jak środowisko kształtuje życie i ewolucję zwierząt. Muchołówka białoszyja to niewielki, wędrowny ptak wróblowy gniazdujący w lasach liściastych i mieszanych. Zamieszkuje znaczną część Europy, w tym także Polskę, a zimę spędza w Afryce. Jej cykl życiowy od momentu powrotu z zimowisk, poprzez składanie jaj, aż po wychów młodych sprawia, że gatunek ten jest wyjątkowo wrażliwy na zmiany klimatyczne.

Na Gotlandii średnia temperatura w sezonie lęgowym wzrosła w ostatnich dekadach o około 1,5°C, a równocześnie znacząco zwiększyła się liczba dni z falami upałów oraz intensywnymi opadami deszczu. Te zmiany klimatyczne nie pozostają bez konsekwencji. Wywierają szczególnie silny wpływ na ptaki podczas sezonu lęgowego: wysokie temperatury i intensywne opady w tym okresie obniżają sukces lęgowy i zwiększają ryzyko utraty całego lęgu.
Według badaczy, z drugiej strony cieplejsze sezony lęgowe jako całość mogą sprzyjać muchołówkom: w latach o wyższej średniej temperaturze notuje się większą przeżywalność młodych i ich rekrutację do populacji. Obraz jest więc złożony, ale jednoznacznie wskazuje, że ekstremalne zjawiska pogodowe niosą dla gatunku największe zagrożenie.
Historia muchołówki białoszyjej z Gotlandii to poważne ostrzeżenie przed kosztami globalnego ocieplenia. Ten niewielki ptak staje się „żywym alarmem klimatycznym”, pokazując, że nawet gatunki powszechnie występujące mogą być zagrożone, jeśli tempo i intensywność zmian środowiskowych nie zostaną zahamowane. Więcej można przeczytać w niedawno opublikowanych pracach w Frontiers in Zoology” oraz „Ornithology”.
Źródło: Materiały z Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej, Uniwersytet Jagielloński












