Po zakazie palenia węglem i drewnem Kraków ograniczył własne emisje, ale zimą nadal oddycha sadzą napływającą także z okolic. Pomiary naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej pokazują, że w latach 2023-2024 w dni robocze czarnego węgla było o ok. 40 proc. więcej niż w weekendy.
Miasto może nakazać wymianę pieców, zakazać palenia węglem i drewnem, a zimą mierniki i tak pokazują bardzo złą jakość powietrza. Powód jest prosty: smog nie zatrzymuje się przy tablicy z nazwą miejscowości.
Rakshit Jakhar, Lucyna Samek i Katarzyna Styszko z Akademii Górniczo-Hutniczej przeanalizowali w czasopiśmie naukowym „Sustainability” pomiary prowadzone w Krakowie od października 2023 do września 2024 r. i porównali je z obserwacjami z lat 2020–2021. Interesował ich ekwiwalent czarnego węgla, oznaczany skrótem eBC. Jest to oszacowana na podstawie pochłaniania światła ilość cząstek powstających przy niepełnym spalaniu paliw – jednego z głównych składników sadzy i drobnego pyłu PM2,5.
Wyniki układają się w rytm dobrze znany mieszkańcom południowej Polski. Latem średnie stężenia eBC spadały do 1,2–1,5 mikrograma na metr sześcienny. Zimą wynosiły przeciętnie 4 mikrogramy, a w lutym sięgnęły 5,5 mikrograma. Najgorsze były krótkie epizody: stężenie PM2,5 przekraczało wtedy 120 mikrogramów na metr sześcienny, a eBC dochodziło do 13 mikrogramów.
I choć w okresie 2023–2024 średnia roczna była niższa niż w latach 2020–2021, nadal występowały duże wahania oraz krótkie okresy bardzo złej jakości powietrza, związane z ogrzewaniem i pogodą utrudniającą rozpraszanie zanieczyszczeń. Roczny wynik może więc wyglądać pocieszająco, choć podczas konkretnego mroźnego wieczoru oddychanie pełną piersią na zewnątrz pozostaje ryzykowne.
Kraków od 2019 r. zakazuje spalania węgla i drewna w domowych instalacjach. Badacze wskazują, że ograniczyło to miejscowe emisje, lecz zimowe pomiary nadal noszą ślad zanieczyszczeń napływających z otaczających miasto miejscowości, gdzie wciąż używa się paliw stałych. Sam miejski zakaz nie tworzy nad Krakowem niewidzialnej kopuły.
W danych widać również rytm tygodniowy. W dni powszednie średnie stężenie eBC wynosiło 3,1 mikrograma na metr sześcienny, a w weekendy 2,2 mikrograma – różnica sięgała więc około 40 proc. Wzrost w dni robocze pasuje do wpływu miejskiej aktywności, zwłaszcza transportu, natomiast zimowe skoki są dodatkowo wzmacniane przez ogrzewanie i niekorzystne warunki atmosferyczne.
Badanie obejmowało jeden punkt pomiarowy i jeden roczny cykl, a udział różnych źródeł określano po tym, jak aerozol pochłania światło o różnych długościach fal. Pozwala to rozpoznać ogólny wzorzec, lecz nie sporządzić dokładnej mapy odpowiedzialności. Niemniej warto pamiętać, że samorządy nie oczyszczą powietrza pojedynczo: działania Krakowa muszą łączyć się z wymianą źródeł ciepła i ograniczaniem emisji transportowych w całym obszarze metropolitalnym.(PAP)
Źrodło: Nauka w Polsce












