Tereny podmokłe czy lasy mogą stanowić w północno-wschodniej Polsce naturalną przeszkodę w przypadku działań militarnych ze Wschodu; znaczna część granicy przylega bezpośrednio do takich terenów lub leży blisko nich – zwracają uwagę naukowcy. Postulują np. wstrzymanie melioracji czy rezygnację z utrzymania części dróg leśnych.
O koncepcji tzw. zielonej Tarczy Wschód, czyli możliwości wykorzystania zasobów naturalnych, np. terenów podmokłych czy lasów, takich jak Puszcza Białowieska, w realizacji funkcji obronnej i jako elementu bezpieczeństwa Polski i NATO, dyskutowali uczestnicy seminarium, które w piątek zostało zorganizowane w Białowieży (Podlaskie).
Seminarium zorganizował Wydział Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku, we współpracy z Instytutem Biologii Ssaków (IBS) PAN w Białowieży oraz Regionalnym Ośrodkiem Debaty Międzynarodowej w Białymstoku.
Jak podkreślał prof. Adam Bartnicki, dziekan Wydziału Stosunków Międzynarodowych UwB, chodziło o integrację naukowców, ekspertów, środowiska samorządowego i służb, by pokazać, jak przyroda może pomóc w realizacji funkcji obronnych Polski. – Mówimy o tym, że może nie zawsze bunkry, może nie zawsze zasieki, ale czasami w sposób naturalny przyroda może dawać nam tę osłonę – mówił prof. Bartnicki.
Jak podkreślano podczas seminarium, środowisko naturalne może być uszczelnieniem, dopełnieniem właściwej Tarczy Wschód, czyli systemu zabezpieczeń i umocnień na granicy wschodniej.
– Powinniśmy chronić przyrodę nie tylko, by chronić bioróżnorodność (…), ale również, żeby chronić własne bezpieczeństwo – mówił dziennikarzom dr hab. Michał Żmihorski, dyrektor IBS PAN w Białowieży. Zwracał uwagę, że chodzi o wykorzystanie środowiska przyrodniczego – szczególnie niezmienionych, naturalnych ekosystemów, które mogą być bardzo efektywnym sposobem utrudnienia potencjalnego ataku.
Podkreślał, że chodzi o wykorzystanie tej przyrody, która jest – np. lasów rosnących wzdłuż dużej części granicy wschodniej, w tym Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej, Puszczy Augustowskiej, Puszczy Rominckiej czy Puszczy Boreckiej, ale też np. bagien biebrzańskich.
Zaznaczył, że konieczna jest jednak zmiana sposobu użytkowania tych terenów. Chodzi o to, by zachować naturalność takich ekosystemów, co utrudniłoby poruszanie się, przejazd pojazdami, a nawet orientację w takim terenie. – Chodzi nam o to, by tę dzikość wzmacniać i by ją zaangażować do budowania obronności Polski – mówił Żmihorski.
Przyrodnicy postulują, by np. nie odwadniać terenów naturalnych; w Puszczy Białowieskiej jest 700 km rowów melioracyjnych i technicznych, którymi woda odpływa.
Uważają też, iż na terenach leśnych można byłoby zrezygnować z utrzymywania części dróg, a te pozostawione przyrodzie w krótkim czasie zostaną zarośnięte lub zablokowane powalonymi drzewami czy konarami.
Podczas seminarium odwoływano się do doświadczeń fińskich i wykorzystania naturalnych barier na granicy tego kraju z Rosją.
Dyrektor departamentu strategii i odporności klimatycznej Ministerstwa Klimatu i Środowiska Paweł Jaworski mówił dziennikarzom, że resort analizuje inwestycje środowiskowe pod kątem ich wykorzystania również dla bezpieczeństwa państwa. – Uznajemy tę zasadę, że teren walczy i widzimy rolę środowiska i polityki środowiskowej jako kluczowego komponentu polityki bezpieczeństwa – powiedział.
Prof. Maciej Perkowski z Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Białymstoku zwracał uwagę, że nie chodzi o naiwną koncepcję, w której jedynie wystarczy samej przyrodzie pozwolić działać. – To wiązałoby się z przygotowaniem Straży Granicznej do trochę innej roli, służby kontrwywiadowczej do jeszcze innej, z przygotowaniem ludności cywilnej do aktywniejszej postawy – dodał. Jak wyjaśnił, chodzi o np. przeciwdziałanie dywersji na takim terenie.(PAP)
Źródło: Nauka w Polsce












