Napięcia w Zatoce Perskiej ponownie uderzają w globalny rynek paliw kopalnych. Katar ogłosił wstrzymanie produkcji skroplonego gazu LNG, co natychmiast wywołało niepokój w Europie. Dla Polski to szczególnie istotna informacja, bo Katar jest drugim – po Stanach Zjednoczonych – największym dostawcą LNG do naszego kraju. W ubiegłym roku aż 12 procent gazu zużytego w Polsce pochodziło właśnie stamtąd.
Sytuację dodatkowo komplikuje blokada Cieśniny Ormuz ogłoszona przez Iran. Przez ten strategiczny szlak morski transportowane jest około 20 procent globalnej produkcji LNG, co czyni go jednym z najważniejszych punktów na mapie światowej energetyki.
Rosnące napięcia i gwałtowne wzrosty cen
Choć wydarzenia zmieniają się z godziny na godzinę, jedno jest pewne: kryzys dopiero się zaczyna. Wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który ostrzega, że „najpoważniejsze ataki dopiero przed nami”, potęgują niepewność na rynkach. Już teraz ceny gazu w Europie wzrosły o 50 procent, a eksperci przewidują, że nadchodzi szok cenowy porównywalny z tym, który wywołała rosyjska inwazja na Ukrainę cztery lata temu.
Komentarz Greenpeace: gaz to ryzyko, nie bezpieczeństwo
Organizacja Greenpeace podkreśla, że obecny kryzys to kolejny dowód na to, jak kruche jest bezpieczeństwo energetyczne oparte na paliwach kopalnych.
– Od czterech lat Polska nie zrobiła nic, by zmniejszyć nasze uzależnienie od paliw kopalnych. Każdy kolejny kryzys geopolityczny pokazuje jedno: gaz nie daje bezpieczeństwa, tylko stwarza kolejne ryzyko. Uzależnianie naszej energetyki od importu paliw z regionów objętych konfliktami to nie jest strategia bezpieczeństwa, tylko hazard – komentuje Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych Greenpeace Polska.
Meres dodaje, że zamiast inwestować setki miliardów złotych w nową infrastrukturę gazową, Polska powinna budować system energetyczny oparty na odnawialnych, lokalnych i bezpiecznych źródłach energii.
Polska planuje wielkie inwestycje w gaz, mimo ostrzeżeń
Rząd i państwowe spółki energetyczne planują w ciągu najbliższej dekady wydać ogromne środki na rozbudowę infrastruktury gazowej. Oznacza to uzależnienie kraju od importowanego gazu na kolejne dziesięciolecia. Energetyczne koncerny chcą zastąpić odchodzący węgiel właśnie gazem, zamiast rozwijać energetykę odnawialną.
W listopadzie Greenpeace złożył do Najwyższej Izby Kontroli wniosek o przeprowadzenie kontroli tych planów. NIK potwierdziła, że w tym roku zajmie się nadzorem państwa nad transformacją energetyczną.
Kryzys w Zatoce Perskiej jako sygnał alarmowy
Obecne wydarzenia pokazują, jak bardzo Polska narażona jest na globalne wstrząsy, jeśli opiera swoją energetykę na imporcie paliw kopalnych. Każdy konflikt, blokada czy decyzja polityczna natychmiast przekłada się na ceny i dostępność surowców.
Greenpeace podkreśla, że sytuacja w Zatoce Perskiej to wystarczający argument, by pilnie zrewidować plany rozwoju energetyki gazowej w Polsce i przyspieszyć inwestycje w odnawialne źródła energii.
Źródło: Greenpeace












