Jak przedłużenie embarga na produkty rolne wpływa na relacje polsko-ukraińskie?

Zdjęcie tytułowe

Skutki jednostronnego przedłużenia embarga na produkty rolne z Ukrainy

Wszystkie zapowiedzi zostały dotrzymane. Komisja Europejska nie wycofała się ze zdjęcia unijnej blokady na wybrane produkty rolne z Ukrainy po 15 września. Tymczasem rządy Polski, Węgier i Słowacji postanowiły jednostronnie zakaz ten utrzymać,  chociaż  Słowacja szybko się z tej decyzji wycofała. Zablokowanie importu ukraińskiego zboża oraz innych produktów objętych zakazem to rozwiązanie, jakiego oczekiwali Polacy. Tak przynajmniej wynika z badania pracowni SW Research dla Rzeczpospolitej, w którym  58,4% respondentów opowiedziało się za podtrzymaniem embarga nawet wbrew woli KE, a tylko 19,4% badanych miało w tej sprawie odmienne zdanie. Czy jednak takie rozwiązanie uchroni nas przed ponownym zalaniem rynku przez zboże z Ukrainy? I jakie będą polityczne konsekwencje tej decyzji?

Jednostronne embargo może nie być skuteczne

Przez Polskę, Słowację, Węgry — kraje Unii Europejskiej posiadające lądową granicę z Ukrainą — wciąż odbywa się tranzyt ukraińskiego zboża, cukru, owoców i warzyw, chmielu, nasion czy suszu paszowego. Produkty te mogą być jednak importowane do innych krajów UE. A ponieważ na terenie wspólnoty obowiązuje wspólny rynek, swobodny przepływ towarów i otwarte granice — poza krajami spoza strefy Schengen — ukraińskie wyroby rolne wciąż mogą trafiać do Polski z innego kierunku. Taki import okrężną drogą byłby wprawdzie droższy w porównaniu z bezpośrednim, jednak wciąż stwarza pewne zagrożenie dla polskiego rolnictwa. Wciąż możemy zostać zalani tańszym — a przy tym gorszej jakości — zbożem, na czym stracą krajowi rolnicy, nie zyskają konsumenci, wzbogacą się tylko nieuczciwi przedsiębiorcy.

Dlatego zamiast wprowadzania jednostronnych decyzji, skuteczniejszym sposobem byłoby wspólne szukanie rozwiązań w ramach całej UE. Tyle dobrego, że sprzeciwianie się Brukseli w kwestii zdjęcia blokady może nie mieć dla Polski konsekwencji. Komisja Europejska na razie postanowiła przymknąć oko na jednostronną decyzję i nie nakładać kar. Mniej wyrozumiała okazała się Ukraina.

Reakcja Ukrainy na przedłużenie embarga przez Polskę

Stosunki polsko-ukraińskie w pierwszych miesiącach po wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą były najlepsze w historii. Z czasem jednak zaczęło dochodzić do tarć, spowodowanych problemami ze zbożem oraz kalkulacjami na potrzeby polityki wewnętrznej. Reakcja Ukrainy na decyzję o przedłużeniu blokady mogła jednak zaskoczyć. Taras Kaczka, ukraiński wiceminister gospodarki i rolnictwa, zapowiedział złożenie pozwu przeciwko Polsce, Słowacji i Węgrom do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Myślę, że cały świat powinien zobaczyć, jak państwa członkowskie UE zachowują się wobec partnerów handlowych i własnej Unii, bo może to wpłynąć także na inne państwa — tłumaczył Kaczka. WTO potwierdziła wpłynięcie skargi, choć nie dotyczy ona Słowacji, która zgodziła się współpracować z Ukrainą nad systemem licencyjnym, mającym ograniczyć niekontrolowany napływ zboża. Wcześniej takie rozmowy podjęła także Rumunia, którą także do 15 września chroniło unijne embargo.ę

Polska nie zamierza łagodzić swojego stanowiska, nawet pod groźbą nałożenia wysokich kar przez WTO oraz zapowiedzianego przez Ukrainę embarga na import polskich produktów żywnościowych. Premier Mateusz Morawiecki cytowany przez PAP obiecuje, że jeśli władze ukraińskie będą eskalować konflikt, to będziemy dokładać kolejne produkty do zakazu wwozu na terytorium RP. Szerokim echem na całym świecie odbiła się też jego sugestia o ograniczeniu wsparcia w wojnie z Rosją, z której musiał się potem wycofywać. Eskalacja konfliktu handlowego z Ukrainą może przynieść korzyści we właśnie trwającej kampanii wyborczej, mobilizując elektorat negatywnie nastawiony do naszego wschodniego sąsiada, ale poza tym nikomu nie służy, z wyjątkiem liczącej na skłócenie sojuszników Rosji. Rozumie to z pewnością Ukraina, która według słów polskiego ministra rolnictwa Roberta Telusa zaczęła z nami rozmawiać, a nie ponad naszymi głowami z UE. Pozytywnym sygnałem jest też zapewnienie Tarasa Kaczki, że porozumienie z Polską to dla Ukrainy priorytet.

Autor: Paweł Pałasz

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *