Jesienią, gdy temperatury zaczynają spadać, wiele owadów szuka bezpiecznego schronienia na chłodniejsze miesiące. Jednym z najbardziej zauważalnych gości są biedronki azjatyckie, które tłumnie pojawiają się na oknach i ścianach budynków. Choć z pozoru wyglądają niegroźnie, ich obecność może być problematyczna.
W Polsce występuje wiele gatunków biedronek, ale najczęściej mylimy biedronkę siedmiokropkę (rodzimy gatunek) z biedronką azjatycką (gatunek inwazyjny), znaną też jako arlekin.
Jak odróżnić biedronkę polską od azjatyckiej?
Na pierwszy rzut oka obie wydają się bardzo podobne, ale istnieje kilka cech, które pozwalają je łatwo rozróżnić. Nasza rodzima biedronka siedmiokropka (Coccinella septempunctata) ma intensywnie czerwone skrzydła z siedmioma wyraźnymi, czarnymi kropkami. Jej ciało jest bardziej zaokrąglone i równomiernie ubarwione.
Z kolei biedronka azjatycka (Harmonia axyridis) ma bardziej owalny kształt i zmienne ubarwienie – od żółtego przez pomarańczowy aż po czarny. Może mieć od 0 do nawet 23 kropek. Charakterystycznym elementem, który pozwala ją rozpoznać, jest czarna litera „M” lub „W” na przedpleczu (czyli na części między głową a pokrywami). Rodzime biedronki często stają się ofiarami swoich azjatyckich kuzynów.

Co oznaczają biedronki na oknie?
Widok kilkunastu lub kilkudziesięciu biedronek na szybie jesienią nie jest niczym przypadkowym. Owady te reagują na światło i ciepło, dlatego często gromadzą się na nasłonecznionych elewacjach budynków. Słońce nagrzewa ściany, tworząc idealne miejsce, by przeczekać pierwsze chłody. W ten sposób biedronki azjatyckie szukają dojścia do szczelin i otworów, które mogą posłużyć im za zimowe schronienie.
Niektórzy wierzą, że biedronki przynoszą szczęście i w przypadku naszych rodzimych siedmiokropek rzeczywiście można potraktować je jako symbol pomyślności. Jednak masowe pojawienie się biedronek na oknach jesienią to raczej znak, że mamy do czynienia z inwazją azjatyckich przybyszów. Z punktu widzenia przyrody to naturalne zjawisko, ale z perspektywy domowników może być kłopotliwe. Zimą uśpione biedronki potrafią wchodzić w szczeliny mebli czy pod tapety, a wiosną, gdy się „obudzą”, zaczynają latać po domu. Jeśli więc na oknie pojawia się coraz więcej biedronek, to znak, że pora sprawdzić uszczelnienia i zamknąć ewentualne szpary.

Co zrobić, żeby biedronki nie wchodziły do domu?
Biedronki azjatyckie masowo poszukują miejsc do przezimowania. Zazwyczaj wybierają szczeliny w murach, pod parapetami, za elewacją lub we framugach okien i drzwi. Niestety, jeśli znajdą najmniejszą szparę, chętnie dostają się również do wnętrz mieszkań. Aby temu zapobiec, warto zabezpieczyć dom jeszcze przed pierwszymi chłodami.
Najważniejszym krokiem jest dokładne uszczelnienie okien, drzwi i wszelkich szczelin w ścianach. Dobrze sprawdzają się także moskitiery, które skutecznie zatrzymują owady przed przedostaniem się do środka. Warto również unikać wietrzenia pomieszczeń w ciepłe, słoneczne dni późną jesienią, gdyż to właśnie wtedy biedronki są najbardziej aktywne. Niektórzy stosują też naturalne środki odstraszające, takie jak ocet, olejek goździkowy lub lawendowy, których zapachy działają na owady odstraszająco.
Jeśli jednak biedronki już przedostały się do wnętrza, najlepiej zebrać je delikatnie za pomocą odkurzacza (a następnie wypuścić na zewnątrz) lub kartki papieru. Nie warto ich rozgniatać, ponieważ wydzielają wówczas żółtą ciecz o intensywnym zapachu, która może zabrudzić powierzchnie.
Biedronki azjatyckie – czy są groźne?
Choć biedronki azjatyckie nie są niebezpieczne, mogą być uciążliwe i powodować reakcje alergiczne, swędzenie skóry lub podrażnienie błon śluzowych. Potrafią też ugryźć człowieka, jednak zdarza się to rzadko i zwykle tylko wtedy, gdy owad poczuje się zagrożony (na przykład zostanie przygnieciony lub zamknięty w dłoni). Ugryzienie może być nieprzyjemne i prowadzić do lekkiego podrażnienia oraz zaczerwienienia skóry.
Z punktu widzenia przyrody, biedronki azjatyckie stanowią poważny problem dla bioróżnorodności. Wypierają z siedlisk nasze rodzime biedronki siedmiokropki, konkurując z nimi o pożywienie (mszyce). Są też bardziej agresywne i odporne na niskie temperatury.
Biedronka azjatycka wywodzi się z rejonów południowo-wschodniej Azji. Do Europy trafiła z Ameryki Północnej, dokąd wcześniej sprowadzono ją w XIX wieku jako naturalny sposób zwalczania mszyc na uprawach rolnych. Z czasem jednak owady te rozprzestrzeniły się poza obszary upraw i zaczęły występować w środowisku naturalnym, wymykając się spod kontroli człowieka.

Biedronki azjatyckie to ciekawy przykład, jak gatunek sprowadzony w dobrej intencji (kontrola mszyc) może stać się nieproszonym gościem. Jesienią próbują wejść do naszych domów, by przezimować, a na wiosnę budzą się i zaskakują mieszkańców.
Najlepsza metoda to profilaktyka: uszczelnianie, siatki, naturalne zapachy i regularne sprzątanie okolic okien. Dzięki temu jesienne biedronki zostaną tam, gdzie ich miejsce – na zewnątrz.
Źródło:












