Susza w Polsce zaczyna się coraz wcześniej i coraz szybciej pogłębia. Niskie opady, wysychająca gleba i rekordowo niskie stany rzek sprawiają, że eksperci alarmują: woda znika z krajobrazu, a skutki odczują nie tylko rolnicy i leśnicy, lecz także mieszkańcy miast.
Woda znika z krajobrazu
Choć susza kojarzy się głównie z upalnym latem, w tym roku problem narasta już od pierwszych miesięcy. Niewielkie opady, niski poziom wód i szybko przesychająca gleba sprawiają, że sytuacja hydrologiczna w wielu regionach Polski budzi coraz większy niepokój. Dodatkowym sygnałem alarmowym jest pożar lasów w Puszczy Solskiej.
Jak wskazują eksperci z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu – prof. UPP dr hab. inż. Tomasz Kałuża oraz dr inż. Paweł Strzeliński – obecne warunki mogą być zapowiedzią pogłębiających się problemów z dostępnością wody w kolejnych tygodniach i miesiącach.
Na wielu rzekach utrzymują się stany niskie lub średnie. Zima, choć miejscami mroźna i śnieżna, nie odbudowała zasobów wodnych. Krótkotrwałe wzrosty poziomu wód w lutym i na początku marca szybko ustąpiły z powodu niewielkich opadów oraz rozpoczęcia intensywnej wegetacji roślin.
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy zachodniej i środkowej Polski – dorzeczy Warty, Noteci oraz części dorzecza Odry – gdzie prognozowane są niskie stany wód i ryzyko lokalnej suszy hydrologicznej.

Rolnictwo pod presją – woda decyduje o plonach
Pierwsze sygnały pogarszających się warunków wodnych widoczne są już w glebie. Spadek wilgotności w warstwie przypowierzchniowej poniżej 30–40% oznacza deficyt wody w strefie korzeniowej roślin – szczególnie niebezpieczny na początku sezonu wegetacyjnego.
Kwiecień i maj to kluczowy moment dla rozwoju roślin. Niedobór wody może prowadzić do nierównomiernych wschodów, osłabienia wzrostu, spadku efektywności nawożenia i płytszego systemu korzeniowego. W regionach intensywnej produkcji rolnej, takich jak Wielkopolska, może to przełożyć się na wielkość i jakość plonów.
Obecna sytuacja podkreśla znaczenie retencji wodnej – szczególnie wczesną wiosną, gdy możliwe jest zatrzymanie wody z opadów i roztopów. To ona stabilizuje warunki produkcji i ogranicza ryzyko suszy rolniczej.

Lasy słabną – skutki suszy są już widoczne
Susza dotyka także lasów i przestaje być zjawiskiem epizodycznym. Drzewa rosną wolniej, słabną, a część drzewostanów zaczyna zamierać. Najbardziej narażone są gatunki rosnące na ubogich siedliskach oraz świerki, które źle znoszą połączenie wysokich temperatur, niedoboru wody i silnych wiatrów.
Skutki susz z 2015 i 2018 roku pokazują, że degradacja lasów jest procesem stopniowym: drzewa tracą odporność, stają się podatne na choroby i szkodniki, takie jak kornik. To prowadzi do spadku przyrostu drewna, mniejszej zdolności pochłaniania CO₂, większego ryzyka pożarów i degradacji ekosystemów.
Ostatnie wydarzenia tylko to potwierdzają – pożar w Puszczy Solskiej, który objął ponad 300 hektarów, pokazuje, jak szybko przesuszone tereny stają się podatne na ogień.

To dotyczy każdego – także mieszkańców miast
Eksperci podkreślają, że problem suszy nie dotyczy wyłącznie rolników i leśników. Jej skutki odczuwają również mieszkańcy miast.
Lasy i gleby regulują temperaturę, zatrzymują wodę i wpływają na jakość powietrza. Ich osłabienie oznacza silniejsze fale upałów, większą zmienność pogodową i pogorszenie warunków życia. Susza wpływa też na rolnictwo, a więc na dostępność i ceny żywności, co w dłuższej perspektywie może oddziaływać na bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
Już w kwietniu rolnicy, leśnicy i działkowcy wskazywali na konieczność dodatkowego podlewania upraw i ogrodów – to sygnał, że deficyt wody staje się widoczny w codziennym życiu.
Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podkreślają, że obecna sytuacja powinna być traktowana jako wyraźne ostrzeżenie. Susza w Polsce nie jest już zjawiskiem incydentalnym, lecz procesem, który będzie coraz silniej wpływał na środowisko, gospodarkę i codzienne funkcjonowanie.
Źródło: Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu












