Tej zimy w Polsce panowały silne mrozy oraz śnieżyce. W społeczeństwie istnieje przekonanie, że niskie temperatury utrzymujące się przez dłuższy czas oznaczają mniej komarów i kleszczy latem. Naukowcy od dawna obalają ten mit. Silne mrozy nie oznaczają końca problemów z uciążliwymi, a nawet groźnymi dla człowieka zwierzętami, ale mogą ograniczyć ich liczebność. W jaki sposób owady i pajęczaki są przystosowane do niskich temperatur?
Mroźna zima rozwiąże problem komarów i kleszczy?
Komary i kleszcze są doskonale przystosowane do przetrwania zimy w naszym klimacie. Owady i pajęczaki przez miliony lat ewolucji wykształciły mechanizmy pozwalające przetrwać nawet bardzo niskie temperatury (znacznie niższe niż te notowane obecnie w Polsce). Kluczowe znaczenie ma natomiast tempo ochładzania – jeśli następuje stopniowo, zwierzęta mają czas na uruchomienie strategii ochronnych.
Naukowcy twierdzą, że komary i kleszcze przetrwają zimę. Część szkodników (np. przędziorek chmielowiec) wymaga nawet okresowego przechłodzenia do prawidłowego rozwoju. Ponadto gdy pokrywa śnieżna będzie długo zalegać, a wiosną pojawią się trwałe zastoje wodne, warunki mogą okazać się bardzo sprzyjające do rozwoju larw komarów. Można spodziewać się jednak zmian w strukturze gatunkowej – mrozy mogą ograniczyć liczebność niektórych gatunków, np. kleszcza łąkowego.
Jak komary i kleszcze przetrwają zimę? – strategie ochronne
Komary i kleszcze na podstawie długości dnia wiedzą, że zbliża się zima. Odpowiednio wcześnie inicjowane są procesy w organizmie przygotowujące do zimowania. Zmiany hormonalne uruchamiają produkcję substancji chroniących przed mrozem i spowalniają metabolizm.
Komary i kleszcze zimują w glebie, ściółce leśnej, pod martwym drewnem, w dziuplach drzew, a nawet w zakamarkach naszych domów w różnych stadiach rozwoju – jako larwy, jaja lub dorosłe osobniki – w zależności od gatunku.
Eksperci zwracają uwagę, że to naturalni wrogowie, pasożyty i choroby mają większy wpływ na liczebność komarów i kleszczy niż mróz. Ponadto owadom i pajęczakom zaczyna brakować naturalnych kryjówek, które zapewniają odpowiednią temperaturę i wilgotność, na okres zimowy, co jest wynikiem intensywnego użytkowania terenów zielonych i wycinanie lasów.

– Jeśli mamy ciepłą zimę, a temperatury sięgają 5-7 stopni Celsjusza, kleszcze są aktywne. Oczywiście w czasie mroźnej zimy ich nie ma. Co robią? Śpią, zakopane w glebie, pod liśćmi, w lasach, na łąkach bądź w naszych ogródkach. Dlatego też mróz czy śnieg nie wpływają na nie – mówi dr Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu w rozmowie z o2.pl.
Owady to organizmy zmiennocieplne, potrafią przystosować się do trudnych warunków środowiska. Jedną z adaptacji jest wzrost ilości cukrów i glikolu w płynach ustrojowych komarów i kleszczy. Substancje te przeciwdziałające zamarznięciu, dzięki nim w organizmach tworzą się jedynie mikroskopijne kryształki lodu, które nie powodują uszkodzeń struktur komórkowych. Jednak, gdy dochodzi do nagłych spadków temperatury, w płynach ustrojowych powstają duże kryształy lodu, a w konsekwencji prowadzi to do śmierci owada.
Zima a gatunki inwazyjne
Zmiany klimatyczne spowodowały, że w Polsce coraz częściej pojawiają się gatunki obce i inwazyjne. Zwierzęta te najbardziej odczują skutki tegorocznej srogiej zimy. Według naukowców gatunki te nie miały czasu oraz odpowiednich warunków, aby wykształcić skuteczne mechanizmy ochronne do życia w niskich temperaturach. Latem może gwałtownie spaść liczebność, m.in. skupieńca lipowego, biedronki azjatyckiej oraz wtyka amerykańskiego. Lokalnie gatunki te nawet mogą zaniknąć.
– Możemy się cieszyć głównie z tego, że ucierpią obce gatunki inwazyjne. Nasze rodzime owady, nawet te, których nie lubimy, przetrwają. Zima nie rozwiąże problemu komarów i kleszczy, ale może chwilowo ograniczyć ich liczebność – powiedział prof. Stanisław Ignatowicz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie w rozmowie z PAP.












