Zimy są coraz krótsze, śnieg coraz rzadszy, a zawody częściej odbywają się na sztucznie naśnieżanych trasach. Dla sportowców zimowych to nie abstrakcyjny problem klimatyczny, ale realne zagrożenie dla kariery i przyszłości ich dyscyplin. Olimpijczycy angażują się w ruch „Protect Our Winters”, który łączy sport z walką o klimat.
Zimy nie tylko wydają się łagodniejsze, ale i pokrywa śnieżna na półkuli północnej maleje średnio o ponad 4,8 miliona km² od 1970 roku. Wyraźnie krótszy sezon śnieżny obserwuje się nawet w najwyższych partiach gór.
W praktyce oznacza to, że w regionach olimpijskich, takich jak Milana–Cortina, liczba dni z temperaturami poniżej zera spadła z około 200 do około 170 w ostatnich dekadach.
Sporty zimowe bez zimy? Problem staje się realny
Jeszcze kilkanaście lat temu brak śniegu w środku sezonu był anomalią. Dziś staje się normą. Zawody zostają przenoszone, skracają się sezony, a trasy coraz częściej ratowane są sztucznym naśnieżaniem. To codzienność sportów zimowych.
Coraz więcej zawodników mówi wprost: zmiany klimatu nie są już tematem „na przyszłość”, tylko problemem, który wpływa na ich treningi, wyniki i bezpieczeństwo.
Dla sportowców startujących na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich klimat nie jest politycznym hasłem. To warunek istnienia ich dyscypliny.

Czym jest „Protect Our Winters” i dlaczego przyciąga sportowców?
„Protect Our Winters” (POW) to ruch założony przez ludzi związanych ze sportami outdoorowymi: narciarzy, snowboardzistów, wspinaczy. Ich cel jest prosty – chronić klimat, bo bez stabilnych zim, sporty zimowe znikną z wielu regionów świata.
Organizacja łączy edukację, działania społeczne i nacisk na decydentów. Sportowcy nie są tu tylko „twarzą kampanii” – biorą udział w spotkaniach z politykami, podpisują petycje i nagłaśniają temat w mediach społecznościowych.
Olimpijczycy zabierają głos: „Bez śniegu nie ma igrzysk”
Wśród osób wspierających POW są także olimpijczycy.
Jessie Diggins, mistrzyni olimpijska w biegach narciarskich i wielokrotna medalistka Mistrzostw Świata, otwarcie mówi o tym, że jej sport jest bezpośrednio zagrożony przez ocieplenie klimatu:
„Zawsze wiedziałam, że zmiana klimatu to zagrożenie – ale obserwowanie, jak zimy w moim rodzinnym stanie Minnesota zmieniły się z mroźnych i śnieżnych w wyścigi na sztucznym śniegu, było dla mnie namacalnym efektem. Podczas zawodów za kołem podbiegunowym w północnej Finlandii spotkaliśmy deszcz i kałuże topniejącego śniegu.”
Podobnie Gus Schumacher, olimpijczyk w biegach narciarskich i członek POW, podkreśla:
„Jesteśmy sportem, który potrzebuje śniegu i niskich temperatur… Możemy jako grupa ludzi coś zmienić.”
Julian Schütter, narciarz wyczynowy i inicjator kampanii #SkiForClimate, dodaje:
„Narciarstwo daje mi tak ogromną radość, że za 40 lat wciąż chciałbym brodzić w głębokim puchu. Niestety, zmiany klimatu stoją mi na drodze. Tą kampanią wykorzystuję swój krąg wpływu jako sportowiec i mam nadzieję zainspirować innych, by korzystali ze swojego wpływu na otoczenie, niezależnie od tego, jak duży jest ich zasięg.”
Sportowcy, w tym olimpijczycy, podkreślają, że nie chodzi o „bycie eko dla wizerunku”. Chodzi o to, czy za 20–30 lat młodzi zawodnicy w ogóle będą mieli gdzie trenować na naturalnym śniegu.

Igrzyska Olimpijskie 2026 – sportowcy przekazują apel MKOl
Tuż przed IO 2026, grupa ponad 130 sportowców, w tym 88 medalistów olimpijskich, podpisała petycję do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl), domagając się ograniczenia udziału sponsorów z branży paliw kopalnych. Akcja nosiła nazwę „Ski Fossil Free” i była wspierana przez POW.
Petycja nie była jedynie symbolicznym gestem – olimpijczycy aktywnie zabiegali o realne zmiany w strukturze finansowania wydarzeń olimpijskich, podkreślając, że emisje koncernów paliwowych zagrażają przyszłości dyscyplin zależnych od naturalnego śniegu, takich jak narciarstwo klasyczne, snowboard czy biegi narciarskie.
Podpisy złożyli zawodnicy z całego świata: Norwegowie, Amerykanie, Kanadyjczycy, Chińczycy i Szwedzi, reprezentujący zarówno młodych sportowców, jak i utytułowanych medalistów. Dzięki temu głos sportowców stał się trudny do zignorowania.
W Mediolanie na kilka dni przed otwarciem igrzysk, petycję osobiście wręczył przedstawicielom MKOl norweski narciarz Nikolai Schirmer, lider kampanii wspieranej przez POW. Sportowcy nagłaśniali temat w mediach społecznościowych, włączali się w debaty z politykami i organizowali spotkania z decydentami, pokazując konkretny wpływ sportu na debatę o klimacie.
Jak podkreśla Graham Zimmerman, zawodowy alpinista i dyrektor sojuszu sportowego „Protect Our Winters”:
„Mieszkańcy mojej społeczności nie dyskutują o tym, czy występuje zmiana klimatu – jest to bardzo widoczne na wysokich górach”.
Podczas wspinaczki na K2 w Pakistanie, na wysokości 7000 m, Zimmerman i jego zespół zmuszeni byli spędzić 14 godzin na wąskiej półce skalnej, gdy topniejący śnieg i lód zagroziły ich bezpieczeństwu.
„To miejsce, gdzie normalnie zakłada się wszystkie puchowe ubrania, żeby się ogrzać. Tymczasem znaleźliśmy się w temperaturze 42°F (ok. 6 °C w cieniu), szukając schronienia przed lawinami i spadającymi kamieniami, bo góra dosłownie się rozpadała” – opowiada Zimmerman, pokazując wpływ zmian klimatu nawet na ekstremalne środowiska wysokogórskie.
Klimat to nie ideologia. To warunek uprawiania sportu
Sportowcy mają ogromny autorytet wśród młodych ludzi. Gdy olimpijczyk mówi, że zmiany klimatu niszczą jego dyscyplinę, temat przestaje być abstrakcyjną „eko-ideologią”, a staje się konkretnym problemem. Ruchy takie jak POW pokazują, że sport może być nie tylko rozrywką, ale też głosem w debacie społecznej i politycznej.
Dla kibiców zmiany klimatu bywają abstrakcyjne. Dla sportowców są mierzalne w kilometrach tras, liczbie dni treningowych i odwołanych zawodach. Gdy brakuje śniegu, nie da się „przenieść” skoków narciarskich czy biegów na nartach do hali sportowej.
Dlatego głos sportowców jest tak mocny. Oni nie mówią o prognozach na 2100 rok, tylko o tym, co dzieje się dziś na stokach, trasach i lodowiskach.
To przykład, jak pasja i autorytet sportowy mogą wspierać działania na rzecz klimatu, chroniąc nie tylko dyscypliny sportowe, ale też globalną świadomość społeczną. Bo bez działań na rzecz klimatu, zimowe igrzyska mogą stać się wydarzeniem… bez zimy.
Źródła:
www.coveringclimatenow.org












