Śnięte ryby w Kanale Gliwickim

Zdjęcie tytułowe

W przededniu międzynarodowego Światowego Dnia Monitoringu Wody, obchodzonego 18 września, pojawiła się informacja o wydobyciu w Kanale Gliwickim 350 kilogramów śniętych ryb. To niestety dane wyłącznie z jednego dnia. Niepokojące zjawisko jest obserwowane od kilku miesięcy. Już w czerwcu alarmowało, że przyczyna są tzw. złote algi. Przypomina to o zeszłorocznej katastrofie ekologicznej na Odrze, do której zresztą Kanał Głowicki wpływa. Czy grozi nam powtórka z zeszłego roku?

Co w zeszłym roku wydarzyło się na Odrze?

W drugiej połowie lipca oraz przez cały sierpień 2022 roku jednym z najbardziej medialnych tematów stały się ogromne ilości martwych ryb pływających w Odrze. Przez kilka tygodni wydobywano ich po kilkadziesiąt ton dziennie. Rozmiary tej tragedii są nieporównywalne do jakiejkolwiek innej katastrofy klimatycznej w naszym kraju. Przez ten czas pojawiały się różne hipotezy na temat przyczyn, których jednak nie udawało się potwierdzić. Dopiero 18 sierpnia ogłoszono, że powodem wymierania ryb i innych organizmów wodnych, a nawet ptaków,  są glony z gatunku Prymnesiumm parvum, potocznie nazywane „złotymi algami” ze względu na ich złocisty zakwit. Zawarte w zakwitach toksyny spowodowały masowe wymieranie morskich zwierząt. Do tamtej pory gatunek ten nie był notowany w Polskich rzekach, jednak jego pojawienie się było kwestią czasu ze względu na alarmująco rosnące zasolenie, stwarzające idealne warunki do rozwoju „złotych alg”. W zeszłym roku z powodu suszy znacząco obniżył się poziom Odry, jednak nie wydano rozporządzenia o ograniczeniu ilości ścieków — w tym wód kopalnianych — przekazywanych do rzeki. To właśnie połączenie spowodowało drastyczny wzrost poziomu zasolenia, a w rezultacie rozkwit toksycznych glonów. Obecnie w Odrze żyją niemal wyłącznie małe organizmy, przez co rzeka sprawia wrażenie pozbawionej życia. Przywrócenie stanu sprzed roku może zająć wiele lat. O ile w ogóle uda się rozwiązać problem zasolenia.

Co aktualnie dzieje się w Kanale Gliwickim?

Już w kwietniu bieżącego roku pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały o śniętych rybach w Kanale Gliwickim — miejscu, gdzie prawdopodobnie rozpoczęła się katastrofa na Odrze. Skąd takie przypuszczenia? Z badań przeprowadzonych jeszcze w październiku zeszłego roku wynika, że zasolenie Kanału jest ponad dwukrotnie niższe niż Bałtyku. Tak ogromna ilość soli w cieku wodnym, wpływającym do Odry, wynika przede wszystkim z działalności położonych na Śląsku kopalni oraz niewystarczająco kontrolowanego zrzutu wytwarzanych przez nie ścieków, których ilość nie została dostosowana do poziomu wody. Niestety, nie wyciągnięto odpowiednich konsekwencji z zeszłorocznej katastrofy. Od kilkunastu dni znów, po raz kolejny w tym roku, obserwujemy masowe śnięcie ryb w Kanale Gliwickim, a wojewoda opolski wydał zakaz korzystania z jego wód do końca września. Chociaż obecnie napływają informacje o poprawianiu się sytuacji, to martwi cykliczność takich sytuacji. Śnięte ryby pojawiły się także na Odrze. Skala jest znacznie mniejsza w porównaniu z poprzednim latem, jednak mamy też do czynienia z inną sytuacją. W tym roku spowodowana zmianami klimatycznymi susza nie była w Polsce aż tak dotkliwa, a tym samym w rzece było więcej wody. Groźba kolejnej katastrofy na wielką skalę jednak wcale nie minęła. W przypadku zaistnienia sprzyjających czynników oraz braku zdecydowanych działań, powtórka wydaje się niemal pewna.

Jak rozwiązać problem śniętych ryb w Kanale Gliwickim i na Odrze?

Pewne środki już zostały podjęte. Przede wszystkim sytuacja jest na bieżąco monitorowana przez różne instytucje państwowe oraz organizacje pozarządowe. W przypadku wykrycia zwiększonego stężenia soli lub zaobserwowania śniętych ryb, zostają natychmiast podjęte działania zmierzające do zminimalizowania negatywnych skutków. To spory postęp względem poprzedniego roku, kiedy reakcja okazała się zbyt późna. A jednocześnie wciąż robione jest zbyt mało. Potrzeba przede wszystkim lepszej koordynacji systemowej i bardziej kompleksowych planów działania, a nie tylko monitoringu, prowadzonego obecnie przez niezależne od siebie podmioty. Należy także wprowadzić szczelniejszą kontrolę odpadów, jakie trafiają do polskich rzek — nie tylko Odry i połączonych z nią cieków wodnych — i powiązać ją z aktualnym poziomem wód.

Autor: Paweł Pałasz

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *