Zapory wodne przegradzają obecnie większość polskich rzek, a duża część z nich stoi tam już ponad pół wieku! Niestety, budowano je w innych realiach klimatycznych i gospodarczych, więc ich funkcjonalność stoi aktualnie pod znakiem zapytania. Raport Fundacji ClientEarth ujawnia prawdę na temat realnego zagrożenia, jakie niosą za sobą te betonowe kolosy – starzejące się zapory niszczą ekosystemy i stwarzają niebezpieczeństwo dla ludzi.
Czym jest zapora? Jest to obiekt hydrologiczny budowany w poprzek doliny rzecznej w celu spiętrzenia i zatrzymania wody. Pojęcie to nie jest niestety zdefiniowane w prawie Unii Europejskiej. Stwarza to lukę w prawie, co doprowadza do szeregu zaniedbań, które mogą mieć tragiczne skutki dla przyrody i mieszkańców.
Próg alarmowy przekroczony. W jakim stanie są polskie zapory?
Ekspertyzy ONZ wskazują, że wiek 50 lat stanowi dla dużych zapór wodnych oficjalny próg alarmowy. To moment, w którym gwałtownie wzrasta ryzyko awarii konstrukcyjnych oraz spadku funkcjonalności obiektów.
Większość wielkich barier na rzekach była budowana w Europie w latach 60. i 70. XX wieku. Oznacza to, że na całym kontynencie zapory przekraczają stan krytyczny w podobnym czasie. Według danych Światowego Rejestru Zapór (ICOLD) w Polsce znajdują się 74 obiekty spełniające kryteria wielkiej zapory, z czego 46 posiada zbiorniki o pojemności co najmniej 10 mln m³. Budowę wszystkich tych 46 obiektów rozpoczęto przed wstąpieniem Polski do UE, a ponad połowa przekroczyła już krytyczną granicę 50 lat.
Co więcej, żadna z wielkich zapór nigdy nie została poddana ocenie oddziaływania na środowisko. Stan techniczny polskich budowli piętrzących budzi ogromny niepokój. Z kontroli z 2023 roku wynika, że aż 21% budowli piętrzących kluczowej klasy I i II znajduje się w stanie niedostatecznym, a 17% uznano za obiekty zagrażające bezpieczeństwu.

Luka w prawie – przedłużanie pozwoleń na wiekowe zapory
Jak starzejące się zapory są wciąż legalne w polskich rzekach? Zgodnie z Prawem Wodnym z 2017 roku, do dalszego funkcjonowania zapory wymagane jest jedynie pozwolenie wodnoprawne na usługi wodne. Wydaje się je na okres do 30 lat, a przedłużenie o kolejne 20 lat odbywa się na podstawie wniosku inwestora i tzw. operatu wodnoprawnego.
Niestety w międzyczasie doszło do podjęcia bardzo niekorzystnej dla przyrody decyzji – wyłączono z przepisów procedurę wymagającą uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, jako warunkującą uzyskania przedłużenia. Urzędnicy Wód Polskich traktują te wnioski jako rutynową czynność administracyjną.
Analiza kilkudziesięciu decyzji z ostatnich 15 lat wykazała, że żadne przedłużenie eksploatacji dużej zapory w Polsce nie zostało poprzedzone ani procedurą sprawdzającą warunki środowiskowe. W kwietniu 2026 roku Komitet ds. Przestrzegania Konwencji z Aarhus (ACCC) jednoznacznie uznał te polskie praktyki za niezgodne z prawem międzynarodowym.

Jak zapory niszczą przyrodę? – zamulone zbiorniki i emisje metanu
Przedłużenie życia zapory o kolejne dekady prowadzi do degradacji środowiska. W europejskich sieciach rzecznych znajduje się ponad 1,2 miliona takich barier. Powoduje to bezpowrotne zaburzenie ciągłości sieci ekologicznych cieków wodnych. Widać to po danych zbieranych od lat przez przyrodników i naukowców. Od 1970 roku populacje europejskich ryb wędrownych, takich jak łosoś czy węgorz, spadły o 93%.
Przykładów degradacji siedlisk i wymierania gatunków nie trzeba szukać daleko. Po wybudowaniu zapory na Wiśle we Włocławku drastycznie spał połów ryb powyżej budowli. Niegdyś rybacy wyławiali 16 ton certy rocznie, niestety krótko po stworzeniu zapory spadły one do 100 kg, natomiast troci praktycznie do zera. Ponadto monitoring z 2024 roku wykazał, że przepławkę pokonało jedynie 60 ryb w ciągu roku.
Zapory nie wpływają tylko na gatunki ryb – cierpi również klimat i retencja. Według najnowszych danych co roku w zbiornikach Unii Europejskiej gromadzi się miliard m³ osadów. Co więcej, zmętniała woda w zbiornikach emituje ogromne ilości metanu! Przyrównuje się, że sam zbiornik we Włocławku emituje średnio 413 mg metanu z m² na dobę – to wartości porównywalne z dżunglą tropikalną.

Stare zapory realnym i… kosztownym zagrożeniem dla ludzi
W erze kryzysu klimatycznego zapory po terminie stają się prostą drogą do tragedii. Potwierdzają to już przeszłe wydarzenia, kiedy w 2024 roku w Stroniu Śląskim doszło do pęknięcia zapory. Niszczycielska fala zalała wtedy aż trzy miejscowości, powodując ogromne straty.
Ponadto eksperci ostrzegają przed kolejnymi awariami, które stanowią nie tylko zagrożenie dla życia ludzi, ale również są dużym obciążeniem finansowym. Przeprowadzono symulację dla kaskady wybranych zapór w Polsce: na Sole i w Goczałkowicach. Według danych ich awaria doprowadziłaby do zalania ponad 20% powierzchni Krakowa i wywołała straty szacowane na 30 mld zł.
Najnowszy raport Client Earth przedstawia szczegółowe rekomendacje, aby uniknąć przyszłej katastrofy ekologicznej. Oto najważniejsze z nich:
- Zmiana Prawa Wodnego i rozszerzenie o decyzje wymagające Oceny Oddziaływania na Środowisko, w trakcje wydawania pozwoleń na przedłużenie eksploatacji zapór.
- Pełna transparentność i udział społeczny – decyzje o przyszłości rzek powinny być podejmowane jawnie.
- Priorytetyzacja rozbiórek zabór po terminie oraz przywrócenie swobodnego przepływu rzekom.
Nie czekajmy na katastrofę – betonowe zapory nie są bezterminowe. Czas zacząć je kontrolować i stopniowo rozbierać niepotrzebne bariery.
Źródła:
- Starosta, M. (2026). Zapory po terminie: Jak Europa przedłuża życie starzejących się zapór bez oceny oddziaływania na środowisko. Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. https://www.clientearth.pl/media/a2wfq20x/zapory_po_terminie_raport.pdf












