Choć golf bywa postrzegany jako sport obciążający środowisko, najnowsze badania pokazują, że dobrze zaprojektowane pola golfowe mogą stać się wartościowymi siedliskami dla ptaków i innych gatunków. Kluczem jest roślinność rodzima, woda i świadome zarządzanie terenem.
W debacie o wpływie sportu na środowisko rzadko pojawia się golf. Tymczasem pola golfowe zajmują na świecie ponad 1,14 mln hektarów – to powierzchnia, która mogłaby realnie wspierać bioróżnorodność. Najnowsze analizy naukowe pokazują, że pola golfowe nie muszą być ekologicznie problematyczne. Wręcz przeciwnie: mogą pełnić funkcję zbliżoną do tradycyjnych pastwisk, przyciągając ptaki i tworząc zielone enklawy w krajobrazie zdominowanym przez rolnictwo i zabudowę. Warunek jest jeden – muszą być projektowane z myślą o naturze.
Od szkockich pastwisk do współczesnych fairwayów
Historia golfa zaczyna się na otwartych, trawiastych terenach wypasanych przez owce. To krajobrazy, które od zawsze przyciągały ptaki.
– Krótka trawa to raj dla drozdów, skowronków czy pliszek – gatunków polujących na owady skrywające się w runi – podkreśla prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Naukowiec zwraca uwagę, że współczesne pola golfowe, mimo sztucznego utrzymania, mogą pełnić podobną funkcję jak dawne pastwiska. To jednak rodzi pytanie: czy pola golfowe są szansą dla przyrody, czy raczej zagrożeniem?
Co pokazują badania?
Przełomową analizę opublikowano niedawno w Landscape and Urban Planning. Badacze Zachary E. Ormiston i Daniel A. Cristol przeanalizowali 68 publikacji naukowych dotyczących ptaków na polach golfowych. Wnioski są zaskakująco jednoznaczne:
- Pola golfowe przyciągają ptaki – często więcej niż tereny rolnicze czy zabudowa mieszkaniowa.
- W regionach suchych, jak Kalifornia czy Nowy Meksyk, pola golfowe stają się wręcz oazami życia dzięki sztucznym zbiornikom wodnym.
- Dominują jednak gatunki pospolite, dobrze przystosowane do środowiska człowieka – wróble, gołębie, rudziki.
Zagrożone gatunki pojawiają się rzadko. To nie zaskakuje, ale prowadzi do ważnej refleksji: pola golfowe mogą wspierać przyrodę, jeśli zostaną odpowiednio zaprojektowane.
Kluczowe odkrycie: roślinność rodzima decyduje o bioróżnorodności
Najważniejszy wniosek z badań jest wyjątkowo klarowny: im więcej drzew, lasów i mokradeł na polu golfowym, tym większe bogactwo ptaków.
Pola, które zachowują lub odtwarzają fragmenty naturalnych ekosystemów, mogą dorównywać pod względem różnorodności nawet obszarom chronionym. Z kolei pola pozbawione rodzimej roślinności przyciągają wyłącznie gatunki pospolite.
To otwiera ogromne możliwości dla projektantów i zarządców pól golfowych – od tworzenia stref buforowych po renaturyzację fragmentów terenu.
Golf + birdwatching: duet, który działa
W Polsce temat ptaków na polach golfowych jest niemal nieobecny. Brakuje tradycji golfa, ale też powszechnego birdwatchingu. Tymczasem w krajach anglosaskich pola golfowe coraz częściej promują się… listami gatunków ptaków obserwowanych przez graczy.
– Da się połączyć oba hobby – golfa i birdwatching – zauważa prof. Tryjanowski. To strategia, która działa: golfiści odkrywają ptaki, a miłośnicy ptaków odkrywają golf.
Zaproszenie do dialogu i współpracy
Czy polskie pola golfowe będą projektowane z myślą o naturze? Czy wykorzystamy doświadczenia innych krajów? To pytania, które dopiero zaczynają wybrzmiewać.
Naukowcy zachęcają kluby golfowe, projektantów i miłośników przyrody do współpracy. Pola golfowe mogą być czymś więcej niż sportową infrastrukturą – mogą stać się zielonymi wyspami bioróżnorodności.
Przyroda zawsze potrafi nas zaskoczyć, jeśli tylko damy jej przestrzeń.
Źródło informacji: UPP












