Cmentarne węże – nowy gatunek odkryty w cieniu nagrobków

Miejsca spoczynku zmarłych w Amaluza okazały się paradoksalnie bezpieczną ostoją dla unikalnych, prowadzących podziemny tryb życia węży Fot. Magnific
Miejsca spoczynku zmarłych w Amaluza okazały się paradoksalnie bezpieczną ostoją dla unikalnych, prowadzących podziemny tryb życia węży Fot. Magnific

Cmentarne węże odnalezione przez naukowców w Ameryce Południowej udowadniają, że matka natura potrafi skutecznie pojawiać się tam, gdzie nikt nie spodziewałby się znaleźć śladów życia.

Odkrycie nowych gatunków zwierząt zwykle kojarzy się z wyprawami do trudno dostępnych lasów, odległych górskich dolin czy dziewiczych fragmentów tropikalnej puszczy. Tym razem było jednak inaczej. W ekwadorskich Andach naukowcy natrafili na trzy nieznane wcześniej gatunki węży w miejscach, które na pierwszy rzut oka wydają się mało prawdopodobnymi siedliskami dzikiej przyrody.

Jednego z nich znaleziono na tradycyjnym cmentarzu w miejscowości Amaluza. Pozostałe dwa odkryto w podobnie zmienionych przez człowieka środowiskach – w pobliżu starego kościoła oraz w ogrodach i sadach sąsiadujących z zabudowaniami. Wszystkie trzy należą do rodzaju Atractus, grupy niewielkich węży prowadzących podziemny tryb życia.

Trzy nowe gatunki ukryte pod ziemią

Badania przeprowadzone przez zespół biologów i ekologów pod kierunkiem dr. Alejandra Arteagi doprowadziły do opisania trzech nowych dla nauki gatunków: Atractus discovery, Atractus zgap oraz Atractus michaelsabini. Ich odkrycie było możliwe dzięki szczegółowym badaniom biogeograficznym prowadzonym w ekwadorskich Andach.

Szczególną uwagę zwrócił Atractus discovery, którego przedstawiciela znaleziono na cmentarzu w Amaluza. Wąż znajdował się w miękkiej, bogatej w próchnicę glebie, kilkanaście centymetrów pod powierzchnią. Nie był to jednak odosobniony przypadek. Dwa pozostałe gatunki również odnaleziono w niewielkich enklawach zieleni zachowanych w krajobrazie silnie przekształconym przez człowieka.

To właśnie lokalizacja znalezisk czyni odkrycie szczególnie interesującym. Nie chodzi bowiem wyłącznie o trzy nowe gatunki, lecz także o miejsca, w których udało się je odnaleźć.

Węże, które niemal całe życie spędzają pod ziemią

Rodzaj Atractus obejmuje węże wyjątkowo dobrze przystosowane do życia w glebie. Ich ciała są obłe, cylindryczne i lekko wrzecionowate, a krótkie ogony oraz niewielkie, nisko osadzone głowy ułatwiają przeciskanie się pomiędzy korzeniami i drobinami ziemi.

Większość przedstawicieli tej grupy osiąga niewielkie rozmiary i ma niepozorne, maskujące ubarwienie. Ich sposób życia sprawia, że bardzo rzadko można zobaczyć je na powierzchni. W poszukiwaniu pożywienia wykorzystują przede wszystkim wilgotną glebę, w której znajdują się między innymi dżdżownice, ślimaki i inne bezkręgowce.

Skryty tryb życia jest jednocześnie jednym z powodów, dla których Atractus pozostaje grupą trudną do badania. Węże te mogą przez długi czas pozostawać praktycznie niewidoczne, a ich niewielkie populacje łatwo przeoczyć podczas standardowych obserwacji terenowych. W sytuacji zagrożenia również nie zachowują się jak wiele innych węży. Zamiast gwałtownie uciekać, zwijają ciało w kulkę i eksponują koniec ogona, próbując zniechęcić potencjalnego napastnika.

Węże z rodzaju Atractus. Ich obła budowa ciała to doskonała adaptacja do życia pod ziemią Fot. Autorstwa Grupo Herpetlogico de Antioquia, Universidad de Antioquia, Museo de Herpetologia, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=72698098
Obła budowa ciała węża z rodzaju Atractus to doskonała adaptacja do życia pod ziemią Fot. Autorstwa Grupo Herpetlogico de Antioquia, Universidad de Antioquia, Museo de Herpetologia, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=72698098

Dlaczego naukowcy znaleźli je właśnie w takich miejscach?

Najbardziej zaskakującym elementem odkrycia nie jest samo miejsce występowania rodzaju Atractus, lecz fakt, że trzy nowe gatunki przetrwały w środowiskach mocno zmienionych przez człowieka.

Ekwadorskie Andy należą do regionów o wyjątkowej różnorodności biologicznej, ale jednocześnie ich naturalne siedliska od dziesięcioleci podlegają silnej presji. Lasy są przekształcane w pastwiska i tereny rolnicze, a naturalne środowisko ulega fragmentacji. W takim krajobrazie niewielkie, stosunkowo spokojne enklawy zieleni mogą nabierać ogromnego znaczenia. Cmentarze, stare przykościelne tereny, ogrody czy sady mogą zachowywać fragmenty odpowiedniej roślinności i, co szczególnie istotne dla podziemnych węży, wilgotną, stosunkowo mało naruszoną glebę.

Nie oznacza to oczywiście, że Atractus preferują tereny stworzone przez człowieka. Bardziej prawdopodobne jest to, że w silnie przekształconym krajobrazie takie miejsca mogą stanowić jedne z ostatnich dostępnych mikrośrodowisk, w których zwierzęta znajdują warunki pozwalające im przetrwać. Cmentarz w Amaluza jest więc interesującym przykładem tego, jak niewielkie enklawy mogą pełnić funkcję schronienia dla gatunków, których naturalne siedliska stopniowo zanikają.

Odkrycie, które pokazuje, jak wiele wciąż pozostaje nieznane

Historia trzech nowych gatunków przypomina również o ograniczeniach współczesnych badań nad bioróżnorodnością. W przypadku zwierząt prowadzących skryty tryb życia nawet niewielkie populacje mogą pozostawać niezauważone przez dziesięciolecia.

Formalne opisanie Atractus discovery, Atractus zgap i Atractus michaelsabini jest zatem dopiero pierwszym etapem. Naukowcy muszą jeszcze ustalić, jak liczne są ich populacje, jaki dokładnie jest ich zasięg występowania oraz jak duże zagrożenie stanowi dla nich dalsza degradacja środowiska.

W przypadku świeżo opisanych gatunków często brakuje wystarczających danych, aby dokładnie określić ich status ochronny. To szczególnie istotne w Ekwadorze, gdzie utrata i fragmentacja naturalnych siedlisk należą do najpoważniejszych problemów dla lokalnej bioróżnorodności.

Ekwadorskie Andy skrywają setki nieopisanych dotąd gatunków, których istnienie jest bezpośrednio zagrożone gwałtowną wycinką lasów mglistych Fot. Magnific
Ekwadorskie Andy skrywają setki nieopisanych dotąd gatunków, których istnienie jest bezpośrednio zagrożone gwałtowną wycinką lasów mglistych Fot. Magnific

Małe ostoje mogą mieć wielkie znaczenie

Odkrycie nowych węży w pobliżu ludzkich zabudowań nie oznacza, że działalność człowieka przestała być zagrożeniem dla dzikiej przyrody. Pokazuje jednak bardziej złożony obraz relacji między przyrodą a przekształconym środowiskiem.

Nawet niewielki cmentarz, ogród czy teren wokół starego kościoła może w określonych warunkach zachować fragment siedliska, którego brakuje już w otaczającym krajobrazie. Dla małych, prowadzących podziemny tryb życia zwierząt znaczenie mogą mieć rzeczy pozornie nieistotne: wilgotność gleby, obecność bezkręgowców, roślinność czy brak intensywnej ingerencji w podłoże.

Trzy nowe gatunki Atractus są więc nie tylko kolejnym dowodem na niezwykłą różnorodność ekwadorskich Andów. Pokazują także, że poszukiwanie nieznanych organizmów nie zawsze musi prowadzić w głąb dziewiczej puszczy. Czasem wystarczy dokładniej przyjrzeć się miejscom, które człowiek od dawna uważa za dobrze poznane.

A pod powierzchnią ziemi, nawet w cieniu nagrobków, może wciąż kryć się życie, o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

Źródła:

Google News

Bądź na bieżąco. Obserwuj nas w Google News!

Może Cię zainteresować

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Odpady w Nowej Gospodarce

Nowe w kategorii

Wesprzyj nas!

Dołącz do społeczności ekoetos.pl i wspieraj naszą misję! Dzięki Twojemu wsparciu będziemy mogli tworzyć jeszcze więcej wartościowych treści i rozwijać nowe funkcjonalności portalu. Dziękujemy!
Postaw nam kawę na buycoffee.to

Bądź na bieżąco!

Nie lubisz spamu? Świetnie! My gramy czysto. Cenimy Twój czas i nie zasypiemy Cię nieistotnymi wiadomościami.
Zapisz się do newslettera i bądź krok przed innymi!