10 kwietnia 2025 roku odbył się kolejny protest rolników, tym razem zmartwieni właściciele gospodarstw wyszli na poznańskie ulice. Głównym apelem do władz jest wsparcie małych przedsiębiorstw przed wyparciem przez większe korporacje. Nie zgadzają się z podpisaniem umowy o wolnym handlu oraz proszą o pomoc z walką z chorobami zwierząt.
Drugi strajk rolników w tym roku zwraca uwagę na kolejne problemy, z którymi boryka się ta istotna grupa przedsiębiorców. W przeciwieństwie do strajku na początku 2025 roku zwracają uwagę, że nie miał on mieć charakteru politycznego. Zmartwieni rolnicy mają na celu nagłośnienie problemów, które ma obecnie wieś oraz zwrócenie się z prośbą o pomoc w ich rozwiązaniu.
ASF, pryszczyca i ptasia grypa – główne powody niepokoju rolników
Choroby zwierząt stały się tematem przewodnim kwietniowego strajku. Rolnicy zwracają uwagę na brak rozwiązań w przypadku wystąpienia ASF, ptasiej grypy czy pryszczycy oraz na zagrożenie finansowe związane ze zdiagnozowaniem chorego bydła.
Propozycją rozwiązania zaproponowaną przez rolników jest wypłacanie przez rząd wybitych zwierząt po cenie rynkowej, a nie stosowanie sytemu odszkodowań. Uczestnicy strajku zwrócili również uwagę na długie procesy oraz koszty wynajęcia adwokatów w przypadku starania się o kompensatę. Państwo nie wspiera lokalnych biznesów, a przez brak skutecznych metod radzenia sobie z rozprzestrzeniającymi się chorobami ludzie zmuszeni są brać kredyty oraz zadłużać swoje gospodarstwa.
„Jak przyjadą i wybijać zwierzęta, to powinni robić to według określonej procedury. Ustalić rynkową wycenę i zapłacić za moje zwierzęta” – wyjaśniał Dariusz Michalak dla portalu wiescirolnicze.pl. „Chcemy, żeby w przypadku ASF, ptasiej grypy czy pryszczycy, zabezpieczyć rolnika na wypadek, gdy choroba już wystąpi” – dodaje zmartwiony rolnik.
Niestety nie chodzi tylko o kwestie finansowe. Rolnicy apelują o rozwinięcie wytycznych na stronach MRiRW oraz stworzenia protokołu jak skutecznie zapobiegać danej chorobie i jak postępować kiedy ona wystąpi. Ponadto zwracają uwagę na niezdejmowanie stref ASF z miejsc, gdzie nie powinno ich już być.

Według szacunków specjalistów koszty związane z rozprzestrzenianiem się chorób mogą być katastrofalne. „Jeśli pryszczyca wejdzie do Polski, dzienne straty eksportowe samej wołowiny mogą wynieść 28–30 milionów złotych. A doliczając do tego sektor mleczarski, sektor wieprzowiny to są już dziesiątki, jeśli nie setki milionów dziennie” – stwierdził Jacek Zarzecki. Wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny dla portalu wiescirolnicze.pl.
Nic dziwnego, że temat ten wzbudza duży niepokój u rolników. Przemyślane i szybkie działania są w tym momencie niezbędne.
Stanowcze NIE dla Zielonego Ładu i Mercosur
Pomimo że głównymi tematami były choroby zwierząt i związane z nimi koszty finansowe, rolnicy po raz kolejny sprzeciwiają się umowie dotyczącej wolnego handlu, Mercosur oraz Zielonemu Ładowi.
Zwracają uwagę na to, że wprowadzenie handlu z Ameryką Południową doprowadzi do upadku gospodarstw oraz może znacząco ograniczyć bezpieczeństwo żywności. Związane z tym zmiany mogą doprowadzić do podwyższenia kosztów oraz zmian polityki rolnej.
Rolnicy domagają się wyrównania szans, aby indywidualni przedsiębiorcy mieli prawo głosu oraz wsparcie państwa. Sami nie są w stanie wprowadzić znaczących zmian jednak politycy już tak!

Rolnicy apelują do rządu o wspieranie lokalnych biznesów przed dużymi korporacjami. „Gospodarstwa, które są w trudnej sytuacji będą zamykane. Nie można do tego dopuścić. Musimy zapewnić rolnikom odpowiednie warunki do pracy” – podkreśla rolnik uczestniczący w kwietniowym strajku dla portalu topagrar.pl
Kolejny protest rolników wskazuje na nawarstwiające się problemy związane z sektorem gospodarczym. Wsparcie rządu jest konieczne w kwestii wprowadzenia zmian w prawie, stworzenia nowych protokołów walki z chorobami zwierząt oraz wypłacania adekwatnych odszkodowań, aby zarówno mniejsze jak i większe przedsiębiorstwa miały szanse na dalszą działalność.
Źródła:












