Wimbledon to jeden z najbardziej prestiżowych turniejów tenisowych na świecie. Oprócz emocji na korcie, kryje się za nim także niezwykła historia ekologiczna. Po zakończeniu zawodów piłki tenisowe nie trafiają do kosza na śmieci. Zamiast tego zyskują drugie życie, stają się schronieniem dla myszy.
Za tą inicjatywą stoi Wimbledon Foundation. Organizacja charytatywna, której misją jest wywieranie pozytywnego wpływu na środowisko i inspirowanie do działań na rzecz ochrony przyrody. Do 2030 roku fundacja dąży do osiągnięcia zerowej emisji netto, lepszego gospodarowania zasobami i realnego wkładu w ochronę bioróżnorodności.
Jak piłki tenisowe pomagają przyrodzie?
Po zakończeniu turnieju zużyte piłki, które nie nadają się już do gry, trafiają do organizacji Wildlife Trusts. Jest to sieć 46 niezależnych organizacji charytatywnych, które działają na rzecz ochrony przyrody i wspierania dzikich gatunków.
Niepotrzebne piłki tenisowe zyskują nowe życie jako domy dla jednego z najmniejszych zwierząt Wielkiej Brytanii — badylarki pospolitej. Miękka, izolująca powierzchnia piłek zapewnia gryzoniom naturalną ochronę przed zimnem, wilgocią, a także słońcem i deszczem. W piłkach wykonuje się otwory, które umożliwiają myszom swobodne wejście do środka. Ich kształt i rozmiar sprawiają, że stają się idealnym miejscem do zimowania, odpoczynku, schronienia czy wychowania młodych.
Badylarki pospolite słyną z budowy kulistych gniazd z traw, zawieszonych wysoko wśród źdźbeł. Dlatego też piłki tenisowe przymocowywane są do słupów nad ziemią, gdzie nie zagrażają im drapieżnicy ani działalność człowieka.
Badylarka pospolita– niewielki gryzoń w potrzebie
Badylarka pospolita to drobny gryzoń o długości ciała od 5 do 7 centymetrów i wadze zaledwie 4–6 gramów. Preferuje środowiska takie jak podmokłe łąki, trzcinowiska, pola uprawne, żywopłoty oraz skraje lasów. Choć głównym składnikiem jej diety są nasiona i owoce, nie gardzi również małymi bezkręgowcami.
Charakteryzuje się rudym lub żółtym futrem oraz białym brzuchem. Jej ogon, pozbawiony sierści, niemal dorównuje długością ciału.

Dlaczego ta inicjatywa ma znaczenie?
W obliczu zmian klimatu i zanikania naturalnych siedlisk każde dodatkowe schronienie dla dzikiej fauny ma ogromne znaczenie. Myszy są ważnym ogniwem w łańcuchu pokarmowym oraz przyczyniają się do rozsiewania nasion, wspierając regenerację roślinności.
Niestety, współczesne metody rolnicze przyczyniły się do znacznego ograniczenia ich naturalnych siedlisk. Dlatego w Wielkiej Brytanii Micromys minutus objęta jest ochroną na mocy Ustawy o ochronie dzikich ssaków i od 2010 roku zaliczana do gatunków priorytetowych w ramach działań na rzecz ochrony bioróżnorodności.
Co można zrobić dla natury?
Choć ta historia dotyczy Wimbledonu, każdy z nas może przyczynić się do ochrony bioróżnorodności. Zamiast wyrzucać stare piłki tenisowe, warto dać im drugie życie. Umieszczone w ogrodzie lub na łące mogą posłużyć jako schronienie nie tylko dla gryzoni, ale także dla trzmieli oraz innych pożytecznych owadów.
Dzięki takiemu recyklingowi zmniejszamy ilość odpadów, a jednocześnie tworzymy bezpieczne i praktyczne schronienia, które pomagają chronić zwierzęta.
Źródła:










Na litość, jaka znowu „żniwna mysz” – to jakaś niedorzeczna kalka językowa i bezmyślne tłumaczenie.
BADYLARKA. Tylko i wyłącznie.
A motyl, to motyl, a nie maślana mucha ;p
Dziękuję za komentarz i zwrócenie uwagi. Faktycznie, określenie „mysz żniwna” to zapożyczenie z angielskiego (harvest mouse) i nie figuruje jako oficjalna polska nazwa Micromys minutus. Poprawna nazwa to oczywiście badylarka pospolita – dziękuję za tę słuszną uwagę, wprowadzam już poprawkę do tekstu. Na przyszłość będę bardziej uważna.
Z motylem się zgadzam – niech pozostanie motylem 😉