Chile ogłosiło stan wyjątkowy – kraj ten walczy z katastrofalnymi skutkami rekordowych burz i fali opadów. Sytuacja jest wyjątkowa, ponieważ najwięcej deszczu spadło na terenach pustynnych i półpustynnych. Spustoszenie siłą żywiołu spowodowało zniszczenia dziesiątek tysięcy domów, odcinając od świata 100 000 osób. Są również ofiary śmiertelne powodzi. Naukowcy są zgodni – Chile walczy właśnie z dotkliwymi zmianami klimatu.
Chile jest krajem rozciągającym się na 4000 kilometrów wzdłuż linii brzegowej Oceanu Spokojnego. Z drugiej strony na straży stoi masyw Andów, przekraczających 5000 m n.p.m. Położenie to nie sprzyja stabilności pogody, jednak ostatnie wydarzenia są ogromną anomalią. Ogromne pożary w styczniu, spotykają się teraz z niszczycielskimi powodziami. Chilijskie bazy meteorologiczne zbierają skrupulatnie dane z ostatnich lat, naukowcy jednak nie mają wątpliwości – te zjawiska są dziełem zmieniającego się klimatu.
Historyczna powódź w Chile
Jedna z największych w historii fal powodzi przeszła przez Chile. Lipiec 2026 zostanie zapamiętany jako katastrofa dla wszystkich mieszkańców Ameryki Południowej.
Wyjątkowo silny system frontowy, połączony z rzeką atmosferyczną o maksymalnej, piątej kategorii intensywności, uderzył w suche i półpustynne regiony Coquimbo oraz Atacama, które zazwyczaj otrzymują minimalne ilości deszczu. W niektórych lokalizacjach w ciągu zaledwie jednej godziny spadła równowartość całorocznej normy opadowej.
Stacje meteorologiczne zarejestrowały skrajne wartości: w mieście Combarbalá spadło 150,8 mm deszczu, a w Andacollo aż 312,4 mm. Tak ogromne opady doprowadziły do masowych powodzi rzecznych oraz niszczycielskich spływów gruzowo-błotnych.
Katastrofalne powodzie z lipca 2026 roku odcięły od świata ponad 100 000 mieszkańców z powodu zniszczenia dróg i mostów oraz uszkodziły lub zniszczyły przeszło 23 000 budynków mieszkalnych. Ponadto zgłoszonych zostało 13 ofiar śmiertelnych oraz 7 osób jest uznanych za zaginione.

Powódź na pustyni – skala anomalii w Chile
Zgromadzone dane jednoznacznie wskazują, że Chile mierzy się obecnie z dwoistą i pozornie sprzeczną rzeczywistością klimatyczną. Z jednej strony, średnie roczne sumy opadów wykazują stabilny i silny trend spadkowy, kurcząc się średnio o 26 mm na dekadę od 1961 roku. Z drugiej strony, rośnie gwałtowność i intensywność pojedynczych, dobowych ekstremów opadowych, zwłaszcza na północy kraju oraz w okresach zimowych w strefie środkowej.
Trwająca powódź jest wyjątkowym momentem, z powodu trwającej od 15 lat megasuszy. Od 2010 roku meteorolodzy obserwują z zaniepokojeniem długotrwały brak opadów. Powoduje on drastyczne zmiany w strukturze gleby i szacie roślinnej. Zbite i suche podłoże wykazuje silne właściwości hydrofobowe, nie chłonąc wody z opadów.
W efekcie ulewne deszcze padające na strome, pozbawione wegetacji zbocza natychmiast zmywają te osady, generując niszczycielskie potoki błotno-kamienne oraz doprowadzając do zjawiska tzw. szczytowej dostawy osadów, co dramatycznie podnosi poziom koryt rzecznych i potęguje siłę powodzi.

„Niño Godzilla” winowajcą powodzi w Chile
Kluczowym modulatorem klimatu w Chile jest zjawisko El Niño, a dokładniej El Niño-Southern Oscillation (ENSO). Gdy ciepłe wody Pacyfiku przesuwają się w stronę wybrzeży Ameryki Południowej, drastycznie zmieniają cyrkulację atmosferyczną, pompując w powietrze ogromne ilości pary wodnej. W przypadku Chile skutkuje to gwałtownym załamaniem pogody.
To właśnie tegoroczne fazy wysokich temperatur na powierzchni Oceanu Spokojnego były jednym z czynników występowania ponadprzeciętnych opadów zimowych w środkowym Chile. Katastrofa klimatyczna zyskała z tego powodu miano „Niño Godzilla”.
Lokalni klimatolodzy, tacy jak Raúl Cordero, argumentują, że w ujęciu wielkoobszarowym to właśnie globalne ocieplenie, w połączeniu z anomaliami El Niño, destabilizuje środowisko i drastycznie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia zarówno ekstremalnych pożarów, jak i następujących po nich powodzi.
Coraz częściej słyszymy o skrajnych zjawiskach atmosferycznych, przynoszących katastrofalne skutki. Doświadczamy tego nawet w Polsce, odczuwając fale upałów oraz ulewne deszcze tego lata.
Źródła:












